środa, 6 listopada 2013

Sophie i Gideon



Dotknął lekko palcami jej policzka.


- Czy wiesz, że twoje imię oznacza "mądrość"? To bardzo trafne.
Sophie przełknęła ślinę.
- Panie Lightwood.
Ale on objął jej policzek dłonią i pochylił się, by ją pocałować.- Sophie - szepnął, a potem ich usta zetknęły się. Najpierw lekko, potem coraz mocniej. Gideon pochylił się bardziej, a ona objęła jego szyję ramionami - dłonie miała szorstkie od prania i dźwigania, czyszczenia rusztu, odkurzania i polerowania, ale nie wyglądało na to, by mu to jakoś specjalnie przeszkadzało, gdy zarzuciła mu je na szyję. Potem przysunęła się do niego, ale potknęła się i zaczęła upadać, a Gideon chwycił ją mocniej i przewrócili się razem na dywan. Sophie czuła zakłopotanie: dobry Boże, żeby tylko nie pomyślał, że to było celowo, że jest rozwiązła i próbuje coś zainicjować. Jej czepek spadł, loki rozsypały się wokół jej głowy. Dywan pod nią był miękki, a Gideon unosił się nad nią na łokciach i szeptał wciąż jej imię. Odwróciła głowę, jej policzki płonęły. Spojrzała pod jego łóżko z baldachimem.
- Panie Lightwood - powiedziała, unoszą się na łokciach - Czy pod pana łóżkiem leżą placki?

Ciekawe co odpowie pan Lightwood.;)













niedziela, 3 listopada 2013

Premiera tuż tuż!

Już coraz bliżej do premiery "Mechanicznej Księżniczki".


Oto kolejny fragment:


- Od kiedy to ty jesteś bezmyślny, a ja rozważny? Jak to się stało, że teraz to ja muszę cię chronić przed tobą samym? To ty zawsze ochraniałeś mnie. – Will przyjrzał się twarzy Jema. – Pomóż mi cię zrozumieć.




 

sobota, 2 listopada 2013

"Oliwer Twist"

W czwrtek 31 października skończyłam czytać kolejną książkę. Oto jej recenzja: 

 Książkę pt."Oliwer Twist" napisał angielski pisarz Karol Dickens. Pierwszy raz została opublikowana w 1838 roku, a w Polsce w 1846.
      Jest to książka o charakterze społeczno - obyczajowym. Opowiada ona o wczesnym dzieciństwie jednego z wychowanków przytułku. Chłopiec nazywa się Oliwer Twist, chociaż imię nic nie znaczy, ponieważ gminny nadaje każdemu dziecku, które nie ma nazwiska, imię w kolejności alfabetycznej. Tak więc Oliwer Twist to po prostu kolejna z liter alfabetu, na którą zaczyna się wymyślone przez woźnego imię. Chłopiec ma bardzo ciężkie i pozbawione miłości życie. Jest bardzo poważny jak na takiego malca. Ale tak jak większość dzieci ufa każdemu i potem trafia przez to w wiele niebezpieczeństw.Znajduje też prawdziwych przyjaciół, którzy zawsze przyjdą mu z pomocą.
     Uważam, że ta książka jest bardzo wzruszająca i dająca do myślenia. Karol Dickens potrafi swoim stylem zaciekawić, jak widać, nawet młodzież XXI wieku, a przecież ona rzadko sięga do tego typu literatury, w ogóle jakiegokolwiek typu literatury. A jednak Karol Dickens sprawił, że nie chciałam oderwać się od tej książki. Na pewno trochę inaczej odbierali treść tej książki mieszkańcy XIX- wiecznej Europy, ale mnie książka bardzo się spodobała.A nawet jeśli kogoś nie bardzo ciekawią takie gatunki, to może zaciekawi go fakt, że Tessa Gray( mówię o Diabelskich Maszynach) bardzo lubiła te powieść. ;)
MIŁEGO CZYTANIA!!!

Fragmenty cz.2

Kolejny dzień przybliża nas do premiery Mechanicznej Księżniczki!!!!



- I nic ci to nie mówi, mały Nocny Łowco? - zapytał Woolsey - Czy to wszystko jest warte tego, aby przecągnąć życie twojego przyjaciela na kilka kolejnych miesięcy, kolejny rok? On i tak umrze. Im prędzej umrze, tym szybciej będziesz mógł mieć jego narzeczoną, tę w której jesteś zakochany. – Posłał rozbawione spojrzenie Tessie. – Naprawdę powinieneś odliczać dni do jego śmierci z wielkim zapałem.
 
Nie wiem co bym zrobiła w tej sytuacji, będąc na miejscu Willa, a wy?



 

  
 

piątek, 1 listopada 2013

Fragmenty

Od dzisiaj będę dodawać nowe fragmenty związane z Mechaniczną Księżniczką. Mam nadzieję, że Was zainteresują.







1. Improwizowana piosenka Willa.
"A zatem, nie będę trudził się na darmo,
By dowieść, że demoniczna ospa wypacza mózg.
Więc, choć to zmartwienie nie poszło na marne,
że zarażony nię robal trafił pod nóż.
By mi uwierzyć musicie spróbować już."

2.Kłotnia Cecily i Willa






Rozległ się krzyk, a on przyciągnął do siebie wąską postać, ubraną w czarny płaszcz – to była Cecily, która próbowała mu się wyrwać. Ciemne włosy rozsypały się na jej plecach, a on patrzył na nią niebieskimi oczami pałającymi wściekłością.
- Puść mnie!
- Dlaczego mnie śledzisz mała idiotko? - potrząsnął nią lekko. Jej oczy zwęziły się.
- Dzisiaj rano byłam cariad, a teraz jestem idiotką?
- Te ulice są niebezpieczne - powiedział Will. - Nie znasz ich. Nie użyłaś nawet runy niewidzialności. Może i nie musisz się niczego bać, gdy żyjesz w małym miasteczku, ale to jest Londyn.
- Nie boję się Londynu - powiedziała wyzywająco Cecily.Will nachylił się do niej, sycząc jej do ucha:
Fyddai’n wneud unrhyw dda yn ddweud wrthych i fynd adref?

Zaśmiała się. - Nie, to, że każesz mi iść do domu, nic nie zdziała. Rwyt ti fy mrawd ac rwy eisiau mynd efo chi. - Zamrugał, gdy usłyszał jej słowa. Jesteś moim bratem i chcę z tobą iść. Był przyzwyczajony, że coś takiego mówi Jem, a choć Cecily nie była do niego ani trochę podobna, to mieli jedną wspólną cechę: upór. Kiedy Cecily mówiła, że czegoś chce, to nie mówiła tego z prośbą lecz z żelazną determinacją.
- Czy obchodzi cię w ogóle, gdzie idę? - powiedział. - Co być zrobiła, gdybym szedł do piekła?
- Zawsze chciałam zobaczyć piekło - odpowiedziała mu spokojnie. - A ty nie chciałeś?
- Większość z nas stara się trzymać od niego z daleka - powiedział Will. - Idę do jaskini Ifrytów, jeśli musisz wiedzieć. Muszę kupić narkotyki. To miejsce jest pełne przemocy i rozwiązłości. Mogą sobie ciebie upatrzeć i sprzedać.
- Nie zatrzymasz ich wtedy?
- Wszystko zależy od tego, ile by mi zapłacili.- Potrząsnęła głową.
- Jem jest twoim parabatai - powiedziała. - Jest twoim bratem danym ci przez Clave. A ja jestem twoją siostrą z krwi. Dlaczego robisz dla niego coś niebezpiecznego, a chcesz, abym ja poszła do domu?
- Skąd wiesz, że te leki są dla Jema?
- Nie jestem głupia, Will.
- Nie, ale szkoda... - mruknął. - Jem... Jem jest lepszą częścią mnie. Nie spodziewam się, że to zrozumiesz. Wiele mu zawdzięczam.
- A kim ja dla ciebie jestem? - zapytała Cecily. Will westchnął, zbyt zdenerwowany, by się opanować.
- Ty jesteś moją słabością.
- A Tessa jest twoim sercem - powiedziała nie ze złością lecz z namysłem. - Nie jestem głupia, już ci mówiłam - dodała, gdy spojrzał na nią zaskoczony. - Wiem, że ją kochasz. Złapał się za głowę, jakby jej słowa wywołały ból.- Powiedziałaś komuś? Nie możesz, Cecily. Nikt o tym nie wie i tak ma pozostać.
- Nikomu nie powiedziałam.
- Nie, i przypuszczam, że nie powiesz, prawda? - mówił mocnym głosem. - Musisz się wstydzić uczuć twojego brata do narzeczonej jego parabatai...
- Nie wstydzę się ciebie, Will. Cokolwiek czujesz, nie masz na to wpływu i sądzę, że każdy z nas pragnie czegoś, czego nie może mieć.
- Och? - powiedział. - A ty czego chcesz, czego mieć nie możesz?
- Chcę, byś wrócił do domu. - Kosmyk czarnych włosów przykleił jej się do policzka przez co wyglądała, jakby płakała, choć wiedział, że się nie rozpłacze.
- Moim domem jest Instytut. - Will westchnął i oparł głowę o ścianę. - Nie mogę tu stać i sprzeczać się z tobą cały wieczór, Cecily. Jeśli jesteś zdecydowana, by pójść ze mną do piekła, nie mogę cię powstrzymać.
- Nareszcie zrozumiałeś. Wiedziałam, że tak jest: mimo wszystko jesteś do mnie przywiązany.
Zwalczył chęć, by znowu nią potrząsnąć.- Gotowa?
Skinęła głową, a Will uniósł rękę i zapukał do drzwi.










Pytania i odpowiedzi część 2

Magnus, jakie jest twoje ulubione miejsce na świecie?Peru. DLACZEGO NIE MOGĘ TAM WRÓCIĆ?!

Prezesie Miau, czy nigdy nie byłeś zazdrosny o Aleca?
Miau. (On jest tylko kotem)

Jace, jaki jest twój ulubiony utwór?
Bach, Goldberg Variations

Maryse, z jakiego osiągnięcia jesteś najbardziej dumna?
Ze swoich dzieci.

Clary, czy mogłabyś się ze mną podzielić Jace'm?
Uhm... nie... dzięki.

Sebastian, czy kiedykolwiek tęskniłeś za Jace'm?
On wróci. Tylko jeszcze tego nie wie.

Maya, co pierwsze pomyślałaś, gdy zobaczyłaś Jace'a?
Seksowny. Wkurzający.

Izzy, gdy spotkałaś Simona po raz pierwszy, myślałaś, że mogłabyś go pokochać?
Nie, wydawał się spokojny... nudny.

Sebastian, czemu czujesz taką romantyczną obsesję na punkcie swojej własnej siostry?
Nie nazwałbym tego romantycznym.

Kto jest najlepszym tancerzem?: Magnus, Alec, Jace, Simon, Izzy, Clary?
Magnus, oczywiście!

Maureen, dlaczego zabiłaś Camille?
Chciałam być KRÓLOWĄ WAMPIRÓW

Izzy, czy mogłabyś opisać Clace, Malec i Sizzy w kilku słowach?
Nie znam żadnego z tych słów!

Stephan, czy zawsze kochałeś Amatis?
Tak, zawsze.

Simon, gdy po raz pierwszy spotkałeś Clary, jaka myśl przeszła ci przez głowę?
Fajne pudełko na lunch.

Jace, jak mógłbyś określić związek Magnusa i Aleca?
Na skończony. Przynajmniej na ten moment.

Simon, czy byłeś za statkiem Aragorna czy za Arwena?
Za Eowyn.

Clary, dlaczego znalazłaś Jordana tak seksownego?
Ponieważ... on jest sexy?

Maureen, co sądzisz o Izzy?
Mogłaby trzymać łapy z daleka od Simona.

Clary, Jace, jakie są wasze pomysły na idealną randkę?
Jace: Żadnych maniakalnych morderców.
Clary: Zgadzam się. I nic z mackami.

Will, Jace, dlaczego jesteście tacy perfekcyjni?
Bo jesteśmy Herondale'ami.

Na Moście: Will i Jem przed "Mechanicznym Aniołem"

Na Moście: Will i Jem przed "Mechanicznym Aniołem"


Było po północy. Londyn był cichy jak nigdy: odgłosy dorożek nigdy nie cichły całkowicie, ani okrzyki i wezwania mieszkańców tego miasta, lub ożywiona paplanina znad brzegu rzeki, zbierania detrytusu Tamizy. Will Herondale i James Carstairs siedzieli na skraju nabrzeża Wiktorii, ich nogi zwisały po jednej stronie. Po lewej mogli zobaczyć Igły Kleopatry, biżuterię nieba, a po prawej Most Hungerford.
Will Herondale ziewnął, wygiął ręce do tyłu. Krótki, obnażony miecz zalśnił na jego kolanach.
- Wiesz co, James, zaczynam wierzyć, że Lewiatan nie istnieje. A nawet jeśli, to właśnie pływa sobie w morzu.
- Cóż, nie będzie to pierwszy raz, gdy siedzimy i czekamy całą noc na nic, mogę się założyć. - Potwierdził Jem. Jego smoczogłowa laska balansowała pomiędzy ramionami; jego ramię opierało się o jej koniec.Srebrne włosy lśniły niczym księżyc pomiędzy chmurami. - Dalej prowadzisz te dochodzenie? Te martwe dziewczyny na East Endzie?
- To doprowadziło mnie do kilku bardzo ciekawych miejsc - powiedział Will. - Wygrałem sześćdziesiąt funtów od Ragnora Fella w Faraona. Kiedy do mnie dołączysz...
- Nie za bardzo lubię takie kluby. Ogrywanie Przyziemnych, ustawianie ich do gry tak, żeby najprawdopodobniej nie wygrali, wyśmiewanie i narkotyzowanie ich, to wszystko pozostawia gorzki smak w ustach. I wiesz, co powiedziałaby Charlotte o twoim udziale w hazardzie.
- Charlotte za bardzo się martwi. Nie jest moją... - Will urwał i wbił wzrok w gwiazdy, czy cokolwiek, co widział przez mgłę, smog i chmury. Rozjaśniły jego oczy, można było zobaczyć w nich błękit nawet mimo mroku łagodzonego tylko lampami delfinów wzdłuż wybrzeża.
"Moją matką", Jem wiedział, co przyjaciel chciał powiedzieć. To był sposób Willa, odcinanie się od innych, gdy powiedział zbyt wiele.
- Mówiłeś, że twój ojciec nauczył cię hazardu - powiedział z planowaną niedbałością, uderzając palcami w głowę smoka w lasce.
Przez chwilę Will patrzył tak daleko, jak daleko świeciły gwiazdy.
- Tylko gdy okazjonalnie graliśmy w karty. Moja matka nie zgadzała się na nic więcej. Nie lubiła hazardu. A ojciec nie był jednym z tych szaleńców, którzy próbowali przekonać do tego moją matkę - kiedy słońce zachodziło i przychodził stary, pijany Henderson, żeby wypić Minith Mawr.
Jem nie wiedział, co to Minith Mawr i nie zamierzał pytać. Zamiast tego powiedział:
- Twój ojciec musiał mocno kochać twoją matkę, żeby dla niej porzucić bycie Nocnym Łowcą.
Will skrzywił się, prawie niezauważalnie, ale jego głos był zaskakująco spokojny gdy mówił:
- Tak było. Spytałem go kiedyś, czy było mu przykro, ale zaprzeczył. Mówił, że są tysiące Nocnych Łowców, ale wielka miłość przychodzi tylko raz w życiu i możesz być szczęściarzem, albo głupcem, gdy pozwala się jej odejść.
- I wierzysz w to? - Jem starannie dobierał słowa; rozmowa z Willem o osobistych sprawach była jak próba nie wystraszenia dzikiego zwierzęcia.
- Myślę, że tak - powiedział po chwili przerwy. - Nic takiego się teraz dla mnie nie liczy, ale jeśli taka wielka miłość przyjdzie... to jest to coś, za co powinno się walczyć.
- A jeśli to jest niemoralne? W jakiś sposób zakazane?
- Zakazane? Miłość mojego ojca do matki była zakazana, przynajmniej według prawa. Chyba że chodzi ci, że ona jest zamężna, albo wampirzycą.
- Albo wampirzycą mężatką
- Cóż, mimo wszystko - powiedział Will z uśmiechem. - Powinno się o nią walczyć. Miłość wszystko zwycięża.
- Będę ostrzegać żonate wampiry z sąsiedztwa.- Odparł sucho Jem.
- I ty, Carstairs? A wyglądasz na tak cichego ze swoim wyglądem.
Jem zrzucił laskę z ramion i westchnął.
- Wiesz, że ja wierzę, że się odrodziliśmy. - powiedział cicho. - Myślę, że jeśli dwie dusze są stworzone, by być razem, będą też w przyszłym wcieleniu czy cokolwiek nas czeka po tym życiu.
- To oficjalna nauka czy coś, co sam wymyśliłeś? - spytał Will. Jem się roześmiał.
- Czy to ważne?
Will spojrzał na niego z zaciekawieniem.
- Myślisz, że spotkasz mnie ponownie? - widząc zmianę w Jemie, dodał - chodzi mi, czy mam jakąś szansę. Mieć kolejne życie po tym, lepsze?
Jem otworzył usta, by odpowiedzieć, ale nagle usłyszał szelest pod stopami. Oboje wbili wzrok w tym samym momencie, gdy macki wystrzeliły znad powierzchni wody, owinęły się wokół nóg Jema i wciągnęły go pod powierzchnię. Miał przyczepiony do nogi nóż, woda spieniła się od dzikiego miotania bestii. Reakcja wskazywała na to, że Jem już kilka razy dobrze trafił. Na widok krwi strzelającej w różne strony i odgłosów bitwy, serce Willa zaczęło mocniej walić.
- Cholera - mruknął. - Akurat wtedy, gdy zaczynało być interesująco.
Wskoczył do wody w ślad za swoim przyjacielem.