poniedziałek, 18 listopada 2019

Wynalazek Christophera Lightwooda - pistolet, którego mogą używać Nocni Łowcy

     O ile się nie mylę, w "Mechanicznym Aniele" jest mowa, że Nocni Łowcy nie mogą używać pistoletów do zabijania demonów, ponieważ, gdy narysuje się na nich runy, nie da się wystrzelić prochu.

      Christopher Lightwood, który uważa się za wynalazcę, pragnie połączyć magię i naukę. Jednym z jego marzeń jest skonstruowanie pistoletu, którego Nocni Łowcy mogliby używać przeciwko demonom. Starania kończą się sukcesem, jednak pojawiają się tez nieoczekiwane konsekwencje.



Może to tłumaczyć dlaczego James na rysunku Charlie Bowater ma zatknięty za pas pistolet oraz że posiada go w kilku fragmentach "Chain of Gold" czy "Kronik Bane'a".

sobota, 16 listopada 2019

Flash fiction #4 - Cordelia i Alastair Carstairs

Devonshire, 1898 rok

     Cordelia często czuła się samotna, kiedy w domu była tylko ona i jej rodzice, ale nigdy aż tak bardzo jak wtedy, gdy Alastair wyjechał do Akademii. Kiedy go nie było, reszta rodziny Carstairs podróżowała do Indii, Paryża, Cape Town i Kanady, ale na wakacje, kiedy w końcu powrócił  byli w Cirenworth.
      Czekała miesiącami na jego powrót, ale kiedy wyszedł z powozu - wyższy, bardziej kościsty i cierpki niż kiedykolwiek wcześniej - zdawał się być inną osobą. Zawsze był porywczy i kąśliwy, ale teraz prawie w ogóle z nią nie rozmawiał. Kiedy już to zrobił, robił to głównie po to, by powiedzieć jej, żeby mu nie przeszkadzała.
      Jej rodzice zignorowali zmianę. Kiedy Cordelia zapytała swojego taty, dlaczego Alastair nie chce spędzać z nią czasu, uśmiechnął się i powiedział, że nastoletni chłopcy przechodzą przez "takie chwile", i że "zrozumie, kiedy będzie starsza".
- Dobrze się bawił z chłopami w swoim wieku przez cały rok, a teraz musiał wrócić na wieś do takich jak my - powiedział Elias z chichotem. - Przejdzie mu.
       To nie była satysfakcjonująca odpowiedź. Cordelia próbowała stanąć na drodze Alastaira tak często jak mogła, by zmusić go do zauważenia jej. Jednak często nie potrafiła go nawet znaleźć. Siedział godzinami zamknięty w swoim pokoju, a kiedy pukała do jego drzwi, nawet nie zadawał sobie trudu, by powiedzieć jej, żeby sobie poszła. Po prostu ją ignorował. Dowiadywała się, że tam był, kiedy widziała go wychodzącego z pokoju, by coś zjeść lub by zakomunikować, że wychodzi samemu na długi spacer.
       Trwało to kilka tygodni. Uczucia Cordelii zmieniły się z rozczarowania do smutku, obwiniania siebie, irytacji, a następnie zamieniły się w złość. Pewnego wieczoru podczas kolacji rzuciła w niego łyżką i krzyknęła:
- Dlaczego ze mną nie rozmawiasz? - Alastair złapał łyżkę w powietrzu, odłożył ją na stół i spojrzał na nią w ciszy.
- Nie rzucaj rzeczami, Cordelio - powiedziała jej mama.
- Mâmân! - zaprotestowała Cordelia, tonem zdrady. Jej tata zignorował całą sytuację i zaczął jeść jakby nic się nie wydarzyło. Risa wślizgnęła się i położyła przy Cordelii nową łyżkę, co Cordelia uznała za bardzo irytujące.
      Zrozumiała, że brak chęci Alastaira do spędzania z nią czasu miał na celu skłonienie jej do do poddania się i przestania próbować. Więc podwoiła swoje starania.
- No cóż - ogłaszała, gdy była w tym samym pokoju co on. - Idę zebrać dzikie jeżyny przy dróżce. (Alastair kochał jeżyny). Lub - Sądzę, że pójdę poćwiczyć spadanie w sali treningowej po obiedzie. (Alastair zawsze był, kiedy ćwiczyła, by pokazać jej jak bezpiecznie spadać i potrzebowała do tego partnera.)
        Pewnego dnia, gdy wyszedł na jeden ze swoich spacerów, Cordelia poczekała minutę i poszła za nim. Był to dobry trening, mówiła sobie - lekki chód, świadomość terenu dookoła siebie, udoskonalanie swoich zmysłów. Zrobiła z tego grę: jak długo mogła śledzić swojego brata zanim ją zauważył? Czy mogła pozostać niezauważona na tyle długo, by zorientować się, gdzie idzie?
        Okazało się, że Alastair wcale nigdzie nie zmierza. Po prostu chodził i chodził, znając  na tyle dobrze tamtejsze lasy, aby się nie zgubić. Cordelia zaczęła czuć się zmęczona po kilku godzinach. Potem zaczęła się robić głodna.
        A jeszcze później rozkojarzyła się i zaczepiła stopą o wystający korzeń i upadła z głośnym łomotem na twardą ziemię. Alastair obrócił się, słysząc hałas i zobaczył ją, gdy, zła, podnosiła się. Założyła ręce na piersi i uniosła brodę, uparta i zdeterminowana, by odzyskać swoją dumę, stając twarzą w twarz z jakąkolwiek niemiłą reakcją, która dla niej przygotował: jego pogardę, wściekłość, krytykę.
         Zamiast tego westchnął i podszedł do niej. Bez żadnego wstępu, powiedział, szorstko:
- Jesteś ranna?
         Cordelia uniosła stopę i poruszyła nią ostrożnie.
- Nie. Tylko posiniaczona, tak sądzę.
- Chodź - powiedział. - Wracajmy do domu.
         Szli w ciszy, Alastair kilka kroków przed nią, bez słowa. W końcu, doprowadzona do szału przez ciszę, Cordelia wybuchła:
- Nie chcesz wiedzieć, dlaczego się śledziłam?
        Obrócił się i spojrzał na nią.
- Sądzę, że sądziłaś, że przyszedłem tutaj, by robić tutaj coś ekscytującego.
- Przepraszam - powiedziała, jak zwykle bardziej poruszona wobec niezachwianego spokoju Alastaira. - Przepraszam, że odkąd poszedłeś do Akademii stałeś się dorosły i dojrzały i masz wymyślnych nowych przyjaciół. Przepraszam, że jestem tylko twoją głupią młodszą siostrą.
        Alastair wpatrywał się w nią przez chwilę, a następnie zaśmiał się krótko. Nie było w nim wesołości.
- Nie masz pojęcia o czym mówisz.
- Przepraszam, że twoja rodzina jest teraz dla ciebie niewystarczająca! Przepraszam, że nie jestem wystarczająca byś mógł ze mną trenować!
        Pokręcił głową lekceważąco.
- Nie bądź głupia, Cordelio.
- Po prostu ze mną porozmawiaj! - powiedziała. - Nie rozumiem dlaczego jesteś taki zrzędliwy. To ty jesteś szczęśliwcem, który wyjechał na rok. Kto bawił się w Idrisie. Zdajesz sobie sprawę jak samotna byłam przez cały rok?
         Przez chwilę Alastair wyglądał na zagubionego, wahającego się. Od długiego czasu Cordelia nie widziała tak prawdziwej emocji na jego twarzy. Po chwili zatrząsnął się jak żelazne wrota.
- Wszyscy jesteśmy samotni - powiedział. - Na końcu.
- Co to znaczy? - zażądała, ale obrócił się, by iść dalej. Po chwili, ścierając łzy z twarzy za pomocą rękawa, poszła za nim.
        Kiedy wrócili do domu, zostawiła go w wejściu, a sama poszła wziąć cały zestaw noży do rzucania z szafki, służącej jako domowa zbrojownia. Przeszła koło swojego brata, kierując się do sali treningowej, wpatrując się w niego gniewnie, ledwo będąc w stanie nieść noże. Patrzył na nią w ciszy.
        W sali treningowej wpadła w rytm i powtarzała ruchy. Uderzenie. Uderzenie. Noże do rzucania nie były jej ulubioną bronią, ale potrzebowała poczucia siły uderzenia, ranienia czegoś, nawet jeżeli to był tylko cel na ścianie. Jak zwykle, rytm treningu uspokoił ją. Jej oddech uregulował się i zwolnił. Powtarzalność dała jej poczucie oparcia: pięć rzutów, następnie przejście, by wyciągnąć noże z celu i odejście, by powtórzyć serię. Pięć rzutów. Podejście. Zabranie. Odejście. Pięć rzutów.
        Po około dwudziestu minutach zorientowała się, że w drzwiach do sali treningowej stał Alastair. Zignorowała go.
         Ktoś inny mógłby powiedzieć, że poprawiła się odkąd widział ją po raz ostatni albo czy sam mógłby rzucić.  Jednak Alastair odchrząknął w pewnym momencie i powiedział:
- Przekręcasz swoją lewą stopę podczas wypuszczania. Dlatego jesteś tak niekonsekwentna.
          Spojrzała na niego gniewnie i wróciła do rzucania. Ale teraz zwracała większą uwagę na ułożenie stóp.
           Po chwili Alastair powiedział:
- To głupie, że mówisz, iż jestem szczęściarzem. Nie jestem nim.
- Nie utknąłeś tutaj na cały rok.
- Och? - zadrwił Alastair. - Jak wiele osób przyszło do ciebie w tym roku, żeby się z ciebie naśmiewać? Jak wiele zapytało co z tobą nie tak, że nie masz prywatnego nauczyciela? Albo zasugerowało, że twoja rodzina była pewnego rodzaju hultajami, ponieważ tak często się przeprowadzacie?
          Cordelia spojrzała na niego, oczekując dostrzeżenia bezbronności i smutku, ale oczy Alastaira były twarde, jego usta zaciśnięte w cienką linię.
- Traktowali cię źle?
           Alastair wyrzucił z siebie kolejny wymuszony śmiech.
- Przez chwilę. Zrozumiałem, że mam wybór. W Akademii były tylko dwa rodzaje osób. Dręczący i dręczeni.
- A ty...?
           Alastair powiedział twardo:
- Co ty byś wybrała?
- Jeżeli to byłyby moje jedyne dwie opcje - powiedziała Cordelia. - to odeszłabym i wróciłabym do domu.
- Tak, no cóż - powiedział. - Ja wybrałem tę, dzięki której nie czułem się jak pośmiewisko.
         Cordelia stała bardzo nieruchomo i cicho. Wyraz twarzy Alastaira był beznamiętny.
- I jak to się sprawdziło? - zapytała tak łagodnie jak sobie pozwoliła.
- Okropnie - powiedział. - Okropnie.
          Cordelia nie wiedziała co powiedzieć, czy zrobić. Chciała podejść i przytulić swojego brata, powiedzieć mu, że go kocha, ale stał sztywno z ramionami splecionymi na klatce piersiowej i nie odważyła się. W końcu wyciągnęła do niego nóż.
- Chcesz rzucić? Jesteś w tym o wiele lepszy niż ja.
           Kiedy spojrzał na nią podejrzliwie, powiedziała:
- Przydałoby mi się trochę pomocy, Alastairze. Widzisz jak niedbała jest moja forma.
           Alastair podszedł i wziął od niej nóż.
- Bardzo niedbała - potwierdził. - Wiem, że szermierka przychodzi ci w sposób naturalny, ale nie ze wszystkim tak będzie. Musisz zwolnic. Zwróć uwagę na swoje stopy. A teraz powtarzaj moje ruchy. Tak jest, Layla. Zostań ze mną.
          I tak zrobiła." (tłumaczenie własne)

I tak dalej go nie lubię.

piątek, 15 listopada 2019

Ulubione smaki lodów rodziny Gray/Carstairs/Herondale

Tessa: imbirowe
Jem: orzech klonowy
Kit: Kocie łby (rocky road) - czekolada z orzechami i piankami
Mina: Waniliowe

Nie wiedziałam, że istnieje smak lodów: orzech klonowy, ale spróbowałabym. Nie lubię czekolady, ale Rocky Road też bym zjadła.

środa, 13 listopada 2019

Planowane premiery książek Cassandry na następne kilka lat

1. "Chain of Gold" (The Last Hours #1) - 03.03.2020
2. "Lost Book of the White"(The Eldest Curses #2) - 01.09.2020
3. "Chain of Iron" (The Last Hours #2) - 01.03.2021
4. "Sword Catcher" - 09.2021
5. "Chain of Thorns" (The Last Hours #3) - jeszcze nie zaplanowane na konkretny moment, ale prawdopodobnie 2022 rok
6. "The Black Volume of the Dead" (The Eldest Curses #3) - bez konkretnego terminu,
7. "The Ragpicker King" (Sword Catcher #2) - nie ma daty
8. The Wicked Powers - nie ma daty 


Jeju jak czytam rok 2021, czy 2022 to wydaje mi się to tak odległe, a to przecież za 2/3 lata. Przerażające... Myślałam, że Sword Catcher wyjdzie jak już skończą się wszystkie książki z uniwersum Nocnych Łowców, a tu niespodzianka.

wtorek, 12 listopada 2019

Zaproszenie na ślub Willa i Tessy

Tak jak pisałam kilka postów temu, jeżeli kupi się pierwsze wydanie Chain of Gold, w książce zawarte będzie opowiadanie o ślubie i nocy poślubnej Willa i Tessy. Żeby przekonać do zakupu, Cassandra opublikowała to:
" Sophie wyszła naprzód, trzymając płytkie pudełko, na którym ułożone były dwa pierścionki, oba z wzorem rodu Herondale. Po wewnętrznej stronie każdego pierścionka wyryty był symbol błyskawicy - wskazanie na pochodzenie Tessy z rodziny Starkweather oraz cztery wyrazy: ostatnie marzenie mojej duszy.
    Willa nie obchodziło, że ten cytat nie znaczył nic dla innych ludzi. On znaczył wszystko dla niego i Tessy."




Co to za dźwięk? A, to tylko płacząca ja w tle. 

Źródło: Profil Cassandry na Instagramie 

poniedziałek, 11 listopada 2019

Jeden z najstarszych sklepów magicznych w Londynie

    Jeden z najstarszych sklepów magicznych w Londynie znajdował się w Limehouse, niedaleko Gill Street. Jego właściciel Sallows został zamordowany w 1878 roku. Nie wiem, czy pamiętacie jak w "Mechanicznej Księżniczce" Gabriel i Cecily szli kupować składniki do eliksirów dla Magnusa, żeby pomóc Jemowi. Trafili właśnie do sklepu Sallowsa, który powiedział, że ma zamówienie dla Benedicta - demoniczną pornografię, a Gabriel z wściekłości wyrzucił go przez okno. Później, gdy Gabriel i Cecily wyszli, Sallows wrócił do sklepu. Po chwili wszedł wysoki mężczyzna z żelaznym mieczem, który chciał od niego wyciągnąć jakieś odpowiedzi. Tak skończył się rozdział dwunasty i jak się dowiadujemy, Sallows został zamordowany.
      Po jego śmierci w 1878 roku sklep przejął londyński klan wampirów i zajmował się nim dopóki nie przegrał sklepu podczas gry w karty. Wygrała go Hypatia Vex w 1932 roku.

Źródła: "Mechaniczna Księżniczka" oraz Shadowhunter Army

niedziela, 10 listopada 2019

Święte relikwie Nocnych Łowców - Baba Agnieszka

Tak, dobrze czytacie. W Kodeksie Nocnych Łowców jest mowa o czarownicy nazywającej się Baba Agnieszka.

Baba to oczywiście słowo, które jest używane chociażby w języku polskim, posiada negatywny wydźwięk. Imię Agnieszka pochodzi z języka greckiego i oznacza świętą, czy czystą.

Baba Agnieszka jest jednym z ośmiu żyjących czarowników, którzy twierdzą, że urodzili się przed Jonathanem Nocnym Łowcą. Mówi się, że jest starszą siostrą Elphasa, który napisał pierwszą książkę o demonologii.



Od 1452 roku żyje w spokoju w Idrisie w chatce zbudowanej specjalnie dla niej przez Nocnych Łowców ze względu na jej więzi rodzinne. Wydaje się, że stan psychiczny Agnieszki trochę się pogorszył przez powolny rozkład spowodowany ekscentryzmem i izolacją. Jest czymś w rodzaju relikwii, ale dla Nefilim jest świętą relikwią.

Jest o niej mowa tylko w Kodeksie Nocnych Łowców.

Źródło: https://shadowhunters.fandom.com/wiki/Baba_Agnieszka

sobota, 9 listopada 2019

Flash fiction #3 - Christopher Lightwood i Henry Fairchild

W trzecim flash fiction dowiadujemy się, dlaczego Christopher postanowił zostać naukowcem, co wpłynęło na jego decyzję i widzimy kogoś, kto docenia Henry'ego. No i jest wspomniana Maria Skłodowska - Curie, jeżeli kogoś to ucieszy :D A no i więcej Gabriela jako taty.

"Londyn 1901 rok

     Jednym z najwcześniejszych wspomnień Christophera była jego mama Cecily Lightwood wnoszona pędem do izby chorych po walce z gniazdem demonów Raum. Christopher i jego starsza siostra Anna byli w tym czasie w Instytucie Londyńskim pod opieką cioci Tessy i wujka Willa, podczas gdy ich rodzice byli na patrolu. Ciocia Tessa zabrała go szybko, ale zdążył jeszcze zobaczyć zaniepokojoną minę wujka Willa, gdy poszedł wezwać Cichych Braci.
      Później, Christopher siedział przy łóżku swojej mamy, gdy dochodziła do siebie po truciźnie Rauma. Odzyskiwała i traciła przytomność, budząc się i uśmiechając, kiedy go dostrzegała, by znowu zapaść w sen. Wujek Will machał w przejęciu rękami, rozpaczając, że jego siostra była za bardzo odważna dla własnego dobra. Tata Christophera, Gabriel Lightwood, przypomniał Willowi, że odwaga pomimo wszelkich przeciwności była czymś co sprawiało, że byli Nocnymi Łowcami, prawda? To sprawiło, że Will prychnął. Jednak Christopher widział, że jego tata był naprawdę przerażony, bardzo mu ulżyło, gdy Cecily zdrowiała.
      Christopher oparł się o tatę.
- Czy polowanie na demony jest przerażające? - zapytał.
      Gabriel westchnął i przyciągnął Christophera bliżej.
- Może być przerażające, ale świat pustoszony przez demony jest o wiele bardziej przerażający.
      To miało sens, ale Christopher kontynuował zadawanie pytań.
- Walczenie z nimi, używając mieczy i sztyletów, to jest przerażające. A co gdyby były inne sposoby na walkę z nimi?
      Jego tata wyglądał na zdziwionego.
- Chodzi ci o bronie dystansowe? Łuki i strzały?
      Christopher nie umiał wytłumaczyć pomysłów, które pędziły w jego głowie. Nie potrafił ich jeszcze nazwać. Zamiast tego tylko się uśmiechnął.
- Nie dokładnie - powiedział. - Ale nie martw się. Rozgryzę to.
      Kiedy Christopher miał osiem lat, jego tata i wujek Gideon zamknęli się w gabinecie i rozmawiali głośno poważnym tonem o ciotce Christophera, Tatianie, oraz jej synu, Jesse'em.  Christopher zrozumiał, że Jesse był kuzynem, którego nigdy nie poznał, i że Jesse był chory.
       Niedługo potem, dostali wiadomość, że Jesse nie żyje. Tata Christophera próbował spotkać się z ciotką Tatianą, ale nie chciała go widzieć. Kiedy Gabriel wrócił do domu, Cecily przytuliła go, a on płakał. Christopher był zszokowany nie tak bardzo na widok łez taty jak na wieść, że mieli kuzyna, którego nie mieli pozwolenia spotkać i teraz już nigdy nie mogli. Myśli zaprzątały umysł Christophera. To wszystko nie tak. Gdybyśmy go spotkali, bylibyśmy w stanie mu pomóc. Uratować go. Ale gdy powiedział to do swojej mamy, Cecily tylko uśmiechnęła się smutno.
- Jesteś odważnym i dzielnym chłopcem - powiedziała. - Świat potrzebuje więcej umysłów takich jak twój, Christopherze. Ale nie możesz wziąć na siebie odpowiedzialności za ratowanie każdego życia. To za duży ciężar dla udźwignięcia dla jednej osoby. Cisi Bracia byli z Jesse'em zanim umarł, a oni są najmądrzejszymi spośród nas. Na pewno by go uratowali, gdyby to było możliwe.
     Christopher pomyślał: Ale Cisi Bracia znają tylko pewne rodzaje wiedzy. Co, gdyby był inny jej rodzaj, który mógłby uratować Jesse'ego? Ale ugryzł się w język.
      Gdy Christopher miał dziesięć lat, jego siostra Anna została ugryziona przez demona, a do rany wdała się infekcja. Cała rodzina szalała ze zmartwienia przez jeden dzień i noc nad starszą siostrą Christophera. Gorączka była problemem, który trwał, problemem, który pojawił się w jego umyśle, domagając się rozwiązania. Zbyt często w swoim życiu, Christopher przyłapywał się na ciągłym powtarzaniu myśli, które miał w dniu, w którym, zmarł Jesse: To wszystko nie tak. Coś trzeba zrobić.
       Christopher miał wielu kuzynów. Matthew nie był kuzynem, ale ich rodzice się przyjaźnili i byli jak rodzina: to zawsze było wiadome. Christopher nazywał tatę Matthew wujkiem Henrym odkąd zaczął mówić i zawsze był pod wrażeniem intrygującego krzesła, które miał Henry. Pewnego dnia Christopher dostał się do laboratorium Henry'ego, które uznał za jeszcze bardziej intrygujące niż krzesło. Henry zostawił swoje notatki na temat pewnego eksperymentu, a Christopher natychmiast spróbował przeprowadzić tenże eksperyment.
        Nigdy nie zapominasz swojej pierwszej eksplozji.
- Och, bardzo dobrze, bardzo dobrze przemyślane - powiedział wujek Henry, ale później ciocia Charlotte wzięła go na słowo. To tak naprawdę było wiele słów. Christopher nie rozumiał dlaczego ludzie byli tacy nieprecyzyjni.
        Po wielu słowach, wujek Henry powiedział, że Christopher jest za młody by powodować eksplozje, i że laboratorium jest niebezpiecznym miejscem, a Christopher nie może dotykać niczego bez pozwolenia. Nie mógł także Matthew, ale Matthew nawet nie chciał. Matthew interesował się rozmawianiem o zdumiewających rzeczach takich jak, dlaczego wujek Henry powinien "jeść więcej" i zakończyć genialny eksperyment przez głupi powód jak "wszystko się pali".
         Christophera pchała prawdziwa naukowa ciekawość. Zastanawiał się nad problemem i dawał sobie pozwolenie, by dotykać cokolwiek chciał w laboratorium. Czasami wujek Henry musiał zamykać rzeczy przed Christopherem, więc Christopher musiał włamywać się do szafek.
         Było to dosyć dokuczliwe, ale naukowy postęp był jak lawina, której nie dało się zatrzymać. Christopher czytał prace Marii Skłodowskiej - Curie o radzie, który mógł leczyć raka. Czytał pracę Johna Snowa o tym jak cholera może roznosić się przez publiczne pompy wodne. Próbował napisać swoją własną pracę o Bramie - wynalazku Henry'ego Fairchilda. To byli ludzie, którzy patrzyli na świat odkrywczo, szukając przyczyny problemów dręczących ludzkość.
- Jak sądzisz, który Nocny Łowca ocalił najwięcej istnień, chłopcze? - zapytał go Inkwizytor, kiedy Inkwizytor wizytował Konsul w jej domu w Londynie, a Christopher wyłonił się z laboratorium, by wziąć sobie przekąskę. - Sądzę, że uważasz, że twój tata.
- Nie - powiedział Christopher po chwili zastanowienia. - Sądzę, że mój wujek Henry.
      Inkwizytor wyglądał na oszołomionego.
- Przeprowadziłem analizę - powiedział spokojnie Christopher. - Jeżeli wujek Henry nie stworzyłyby Bramy, jest wysokie prawdopodobieństwo, że byłoby nas o jedną trzecią mniej. Uważam, że sam zginąłby pan dziewięć lat temu podczas ataku Dantalionów na Instytut w Yorku. Ponieważ Bramy będą istnieć jeszcze długo po śmierci wujka Henry'ego, uważam, że uratuje on więcej ludzi niż jakikolwiek inny Nocny Łowca, łącznie z Jonathanem Nocnym Łowcą. Chyba, że stworzę coś, co będzie równie użyteczne. A oczywiście mam ambicję, żeby to zrobić.
      Christopher wrócił do laboratorium, myśląc o demonach. Jak poruszały się pomiędzy dwoma światami, jak zabijanie ich było tylko czasowym rozwiązaniem, bo zawsze odradzały się w swoich własnych wymiarach i wracały, by odpłacić się jeszcze większym spustoszeniem. Jak nikt nie zdawał się, patrzeć na rdzeń tego problemu. Cóż, prawie nikt.
- Czy to cię czasami niepokoi? - Christopher zapytał Henry'ego niezobowiązująco kilka godzin później. - Jacy są nasi ludzie? Co cenią, a co... nie?
       Henry zaśmiał się.
- Czy to ma znaczenie, czy mnie niepokoi? Nie zmienia to faktu, że jest praca do wykonania.
       Była to rozsądna i praktyczna odpowiedź, ale tym razem Christopher chciał więcej. Henry rozumiał go, jak zawsze.
- Wiem, co sam cenię - powiedział pewnie Henry. - Nie uważam, byśmy byli oddzieleni od zwyczajów Nefilim, jak ci się wydaje. Wszyscy jesteśmy wojownikami, naładowani przez Anioła, by utrzymywać świat bezpiecznym, ale na nasze różne sposoby. Nie wygramy, jeżeli będziemy walczyć samotnie. Czego najbardziej pragniesz?
- Jest tak dużo rzeczy nieprawidłowych na świecie - powiedział Christopher.- Chcę, żeby to miało sens. Chcę to poprawić. Chcę znaleźć rozwiązania, będące przez innych przeoczone. - Spojrzał na układy okrzemek, na lśniący mosiądz mikroskopów, broń, którą próbowali zmodyfikować i urządzenia, które próbowali stworzyć. Matthew mówił wiele o prawdzie i pięknie. To tutaj Christopher zawsze je znajdował.
- Do tego najbardziej czułem się powołany - powiedział Henry. - Zawsze uważałem za słuszne, użycie mojego umysłu, najlepszej broni jaką posiadam w sprawie w jaką wierzę. Ciesze się, że sięgasz po broń, po którą sam sięgnąłem.
- Więc powinienem dołączyć do twoich wszystkich eksperymentów - powiedział triumfalnie Christopher.
- Tak - powiedział Henry. po chwili zawahał się, a przez moment Christopher myślał, że wygłosi mowę na temat bycia ostrożnym i zapobieganiu eksplozjom. Ale Henry tego nie zrobił. Zamiast tego powiedział - Tak, sądzę, że powinieneś.
     Od tej chwili, Christopher uważał naukę nie tylko za coś co kochał, ale jego obowiązek jako Nocnego Łowcy. Może nikt inny tak nie uważał, ale on sam sądził, że był równie oddany jak Żelazna Siostra czy Cichy Brat, wojownik wychodzący naprzód, by zmierzyć się z chordą demonów.
      Kiedy był zmęczony, albo ludzie mówili mu, że jest niedorzeczny, albo jego mały braciszek płakał za jego drzwiami, Christopher przypominał sobie uśmiech na twarzy Nocnego Łowcy, którego szanował najbardziej, i Henry'ego, mówiącego:
- Chodź, Christopherze. Podnieś swoją najlepszą broń i stań do swojej najlepszej walki." (tłumaczenie własne)


Jest to jedno z moich ulubionych opowiadań, które jak na razie opublikowała Cassandra i jest mimo wszystko takie kochane.

wtorek, 5 listopada 2019

Fragment "Chain of Gold" - Jordelia po balu

"- Ostatnej nocy - powiedziała Cordelia. - byłeś wobec mnie bardzo niemiły i oczekuję przeprosin.
    James spojrzał na nią. Więc to tak byłoby być wyższą od Jamesa, pomyślała. Nie przeszkadzało jej to. Miał spokojny wyraz twarzy, nawet nieczytelny. Nie patrzył na nią nieprzyjaźnie, ale było to spojrzenie całkowicie zamknięte, nie wpuszczające nikogo do środka. Było to spojrzenie, które widziała już wcześniej na twarzy Jamesa: nazywała je w myślach Maską.
    Uniosła brew.
- Nie zamierzasz przeprosić?
     Może bycie od niego wyższym wcale nie było lepsze, pomyślała. Kiedy spojrzał do góry, na nią, musiał to zrobić przez swoje rzęsy, które były gęste i czarne jak jak jedwabne frędzle w szalu.
- Próbuję znaleźć najlepszy sposób na zrobienie tego. To, co zrobiłem - zostawienie cię na parkiecie - było niewybaczalne. Staram się znaleźć powód, dla którego mogłabyś mi wybaczyć, ponieważ jeśli byś tego nie zrobiła, złamałoby mi to serce.
     Odchrząknęła.
- To przyzwoity początek.
    Uśmiechnął się lekko, ale szczerze.
- Zawsze miałaś wyrozumiałe serce, Daisy.
- O nie, żadnego "Daisy" - powiedziała. - Czy spędziłeś chociaż chwilę, by zastanowić się jak to jest być dziewczyną w takiej sytuacji? Dziewczyna nie może poprosić mężczyzny do tańca; jest na łasce przeciwnej płci. Nawet nie może odmówić tańca, jeżeli jest o niego poproszona. Zostanie opuszczoną przez chłopaka podczas tańca jest upokarzające. A jeżeli stanie się to w dzień, w który ma na sobie naprawdę koszmarną suknię, nawet bardziej. Wszyscy będą się zastanawiać, co jest ze mną nie tak.
    Jego oczy rozszerzyły się szeroko.
- Nie tak z tobą? - Powtórzył. - Z tobą jest wszystko w porządku. Wszystko, co mówisz jest prawdą, a ja jestem głupcem, że nie pomyślałem o tym wcześniej. Wszystko, co mogę zrobić, to przysiąc ci, że nie będzie ci niczego brakować na żadnym spotkaniu towarzyskim w przyszłości, zawsze mając kogoś do obrony i tańca. Możesz temu nie wierzyć, poznawszy Thomasa, Matthew i Christophera, ale są dość popularni. Możemy sprawić, że staniesz się znana.
- Naprawdę? - powiedziała. - Thomas, Matthew i Christopher są popularni?
     Zaśmiał się.
- Tak, i obiecam ci coś jeszcze na przyszłość. Jeżeli znowu cię urażę, to ja będę miał na sobie koszmarną suknię na następnym ważnym spotkaniu towarzyskim."

poniedziałek, 4 listopada 2019

Wydanie specjalne "Chain of Gold"

    Premiera "Chain of Gold" coraz bliżej, zostało 120 dni, więc pojawia się też coraz więcej informacji o tym jak będą wyglądać wydania tej książki.

Cassandra opublikowała wieści na temat "Collector's First Edition". Każde anglojęzyczne pierwsze wydanie "Chain of Gold" będzie "Collector's First Edition". Oznacza to, że jeżeli zakupimy tę książkę w wersji angielskiej (a najlepiej zamówimy przed premierą, żeby mieć pewność, że to pierwsze wydanie) w twardej oprawie dostaniemy właśnie specjalne wydanie. Zawarte w nim będą: duży rysunek wszystkich bohaterów oraz wcześniej niepublikowane w całości opowiadanie o ślubie oraz nocy poślubnej Tessy i Willa "Fairytale of London".



Jeżeli ktoś ma taki zamiar to można ją zamówić przez wiele stron, ja ostatnio poznałam stronę bookdepository, gdzie dostawa do Polski jest za darmo, co bardzo mnie ucieszyło, bo gdy kupowałam książkę przez niemiecki Amazon musiałam dodatkowo zapłacić 7 euro za przesyłkę.

Czy możemy liczyć na pojawienie się któregoś z tych bonusów w polskim tłumaczeniu? Możliwe! Kilka dni temu Cassandra na swoim profilu na Twitterze wstawiła zdjęcie dziewczyny jadącej pkp, trzymającej w ręku "Cienie z Nocnego Targu." Okazało się, że mama Cassie była w Polsce i jechała w przedziale z tą dziewczyną i zapytała ją czy może zrobić jej zdjęcie i wysłać swojej córce, czyli właśnie samej autorce. Cassandra była bardzo szczęśliwa, widząc to zdjęcie. W komentarzach pod jej wpisem, jedna dziewczyna zapytała, czy "Fairytale of London" będzie można przeczytać także w wersji polskiej książki. Cassandra powiedziała, że to możliwe.

Źródła: Tumblr/Instagram oraz Twitter Cassandry