środa, 14 lutego 2018

Drugi walentynkowy bonus - Jace i Clary

Drugi walentynkowy bonus! ❤❤❤❤

Scena przed dokonaniem zmian do wersji książkowej.

"Przez moment Jace patrzył na nią w oszołomieniu z lekko rozchylonymi ustami. Patrzył na nią jakby była pierwszą gwiazdą na nocnym niebie; cudem malowanym na twarzy świata, w który z trudnością mógł uwierzyć. Przełknął ślinę.
- Pozwól mi…  Czy mogę cię pocałować? Proszę?

Zamiast pokiwać głową, pochyliła się i przycisnęła swoje usta do jego. Jeżeli ich pierwszy pocałunek w wodzie był eksplozją, to ten był supernową. Twardy, gorący, potężny pocałunek,  zetknięcie języków i zębów, przyciskali się do siebie tak mocno jak potrafili. Byli przyklejeni do siebie, skóra i ubrania, zawracające w głowie połączenie chłodu wody, gorąca ich ciał i niesamowitego uczucia stykającej się skóry.

Jace podniósł ją, przybliżając do siebie i poczuła jak zapiera mu dech na skutek kontaktu. Jego ręce zsunęły się na jej nogi, łapiąc ją za uda, kiedy wyprowadzał ich z jeziora. Zimne powietrze uderzyło ją i zadrżała; Jace ukląkł na piaszczystej plaży, kładąc ją delikatnie na ich ubraniach.

Clary próbowała ułożyć się jak najwygodniej i zobaczyła jak jego oczy ciemnieją, obserwując ją. Jej mokra bielizna przylgnęła do jej ciała, tak jak Jace’a do jego. Pozwoliła swojemu spojrzeniu podróżować po nim, brać to, co znajome i to, co nie było: kształt jego ramion, kształt talii, blizny na skórze… Jej spojrzenie powędrowało niżej…

Zaśmiał się niskim, chrapliwym śmiechem.
- To trochę niesprawiedliwe. – powiedział, bez tchu. – Że możesz zobaczyć jak bardzo tego pragnę przez samo patrzenie na mnie, a ja nie mogę tego samego zauważyć.

Podniosła się pod nim. Ich ciała się zetknęły, a jego puls przyspieszył, jego dłonie zagłębiły się w piasku po obu jej stronach.
- Spójrz na mnie - powiedziała.

Jego oczy były do połowy zamknięte, otworzył je teraz szeroko i spojrzał na nią. Był w nich głód, gorący pożerający głód, który przestraszyłby ją, gdyby to nie był Jace. Ale to był Jace, a jemu ufała.

- Spójrz na mnie - powiedziała, a jego oczy objęły ją, adorując, pożądając, połykając, a jej ciało było jak ciecz, zaczynająca wrzeć tam gdzie zatrzymało się jego spojrzenie. Powiódł swoje spojrzenie z powrotem na jej twarz: skupiło się na jej ustach.
- Chcę cię  - powiedziała. - Zawsze. - Pocałowała go, wolno i mocno. - Chcę, jeżeli ty chcesz.

- Jeżeli chcę? - Jego miękki śmiech zakończył się urywanie. Słyszała delikatny szelest piasku pomiędzy jego palcami, widziała wahanie w jego oczach, troskę o nią, a ona podniosła się i owinęła swoje nogi dookoła jego bioder. Przycisnął swoją gorącą twarz do jej szyi. Jego oddech był nierówny.
- Jeżeli to zrobisz... Nie będę w stanie się zatrzymać...

- Nie przestawaj, nie chcę żebyś przestał - powiedziała i zacieśniła swój uścisk i z warknięciem znowu zaczął ją całować, gorąco i wymagająco, gryząc jej dolną wargę w swoich ustach, jego język poruszał się po jej języku. Smakowała go w swoich ustach, sól potu i wody z jaskini. Nigdy nie była tak całowana, nawet przez Jace'a. Jego język poznawał jej usta zanim przesunęły się na jej szyję: poczuła mokre gorąco na szczycie jej obojczyka i niemal krzyknęła. Zamiast tego, złapała go, poruszając swoimi dłońmi po jego ciele, dziko wolne w wiedzy, że może go dotykać, tak bardzo jak mogła, tak jak chciała. Wydawało jej się, że go rysuje, jej ręce mapowały jego kształt, krzywizny kręgosłupa, płaski brzuch, wgłębienia nad biodrami, mięśnie ramion. Tak jakby, dokładnie jak podczas malowania, ożywał pod jej dłońmi.

Kiedy jego dłonie wślizgnęły się pod jej biustonosz, by dotknąć jej piersi, wciągnęła gwałtownie powietrze na to uczucie, a następnie pokiwała głową, gdy zamarł z pytaniem w oczach. "Nie przestawaj." Rozpiął jej stanik i opadł otwarty, a przez moment Jace zamarł, patrząc jakby świeciła się jak latarnia.

Następnie pochylił znowu swoją głowę, a uczucie jego ust na jej piersiach sprawiło, że krzyknęła. Zasłoniła sobie usta dłonią, ale Jace sięgnął do niej i odsunął ją. 
- Chcę cię usłyszeć- powiedział i to nie było żądanie, ale niska, błagająca prośba. Pokiwała głową i wsuneła swoje ręce w jego włosy.

Pocałował jej ramiona i jej piersi, jej brzuch, jej biodra; całował ją wszędzie, a ona w tym czasie oddychała głośno i poruszała się pod nim w sposób, który wywoływał jego jęki i błagania, by przestała, bo inaczej wszystko skończy się za szybko. Zaśmiała się pomiędzy westchnięciami, mówiła by nie przestawał, próbowała trzymać się w spokoju, ale było to niemożliwe.

Zatrzymywał się przed ściąganiem każdego elementu ubioru, pytając ją spojrzeniem, czy może iść dalej, a ona za każdym razem kiwała głową i mówiła by nie przestawał. I kiedy w końcu pomiędzy nimi była tylko skóra, zatrzymała swoje dłonie, myśląc, że nie da się być już bliżej z drugim człowiekiem, że kolejnym krokiem byłoby otwarcie piersi i pokazanie swojego serca.

Poczuła, że mięśnie Jace'a poruszają się, gdy sięgnął po coś znajdującego się za nią i usłyszała rozrywanie folii.
- Dobrze, że wziąłem portfel - powiedział drżącym głosem.

Nagle wszystko stało się bardzo realne. Poczuła nagłą falę strachu.
- Poczekaj - wyszeptała.

Zatrzymał się. Jego wolna ręka głaskała jej głowę, jego łokcie były głęboko wbite w piasek po obu jej stronach, by nie przygnieść jej swoim ciężarem. Wszystko w nim było napięte i drżące, a źrenice były szeroko otwarte, widać było tylko cienki okrąg złota.
- Coś nie tak?

Usłyszenie Jace'a tak niepewnego... Pomyślała, że może jej serce pękało, rozpadało się na kawałki.
- Nie - wyszeptała. - Tylko... pocałuj mnie - poprosiła i zrobił to, nie ruszając się, by zrobić coś więcej, tylko ją calował: intensywnie, ospałe wolne pocałunki, które przyspieszyły razem z biciem jego serca, gdy ruchy ich ciał przyśpieszyły przy sobie. Każdy pocałunek był inny, każdy unosił ich wyżej i wyżej jak iskry gdy ogień się zwiększał: szybkie delikatne pocałunki, mówiące jej, że Jace ją kocha, długie powolne adorujące pocałunki, mówiące, że jej ufa, figlarne lekkie pocałunki, mówiące, że ciągle ma nadzieję, adorujące pocałunki, mówiące, że wciąż wierzy w nią tak jak w nikogo innego. Clary dała się ponieść pocałunkom, ich językowi, mowie bez słów odbywającej się pomiędzy nimi. Jego dłonie drżały, były szybkie i pewne na jej ciele, delikatny dotyk, który sprawiał, że pragnęła więcej i więcej aż w końcu odepchnęła go i pochyliła się, przyciągając go następnie do siebie z niemą prośbą wygłaszaną palcami, ustami i dłońmi.

I nawet w finalnym momencie, gdy zadrżała, przyciągnęła go jeszcze bliżej, owijając się dookoła niego, nie pozwalając by się odsunął.
- Jace - wyszeptała i pochylił głowę, by ją pocałować, gdy bardzo powoli zaczął się poruszać. Widziała w napięciu jego ciała, w dotyku na ramieniu, że nie chciał by to skończyło się za szybko: zamknął oczy, jego usta się poruszały, cicho wymawiając jej imię.

W ciągu ostatnich dni, tygodni, jej ciało było rozdarte przez broń, kawałki szkła, podróżowanie przez Bramę, złamane i zranione. Teraz pozwoliła temu wszystkiemu odpłynąć, pozwolić swojemu ciału przypomnieć sobie, że mogło dać także rozkosz sobie i osobie, którą kochała najmocniej na świecie.

- Kocham cię - powiedziała, jej ręce były pomiędzy jego włosami. - Kocham cię. 

Zobaczyła, że jego oczy się rozszerzają i coś w jego wyrazie twarzy pękło. Ostatnia ściana otaczająca jego serce, ostatni element chroniący jego samego. Rozkruszyło się w oslepiajace światło, gdy otworzył się przed nią, jak światło słoneczne wpadające do pokoju, które było zasłonięte żaluzjami przez długi, długi czas. Ukrył swoją twarz w jej szyji, powtarzając jej imię, zanim zapadł się w jej ramię. I gdy w końcu Clary zamknęła oczy, pomyślała że zobaczyła jaskinie rozbłyskującą złotem i bielą, otulając ich niebiańskim ogniem, najpiękniejszą rzecz jaką kiedykolwiek widziała. " (tłumaczenie własne)

Była to oczywiście pierwotna wersja sceny z "Miasta Niebiańskiego Ognia". Kolejny fragment pojawi się już o 14:00.

Pierwszy walentynkowy bonus - Magnus i Alec

Pierwszy walentynkowy bonus! ❤❤❤❤❤

Walentynkowe bonusy to także sceny bonusowe, usunięte, a także oryginalne opisy scen z wydanych książek, jednak ukazały się na papierze w trochę innej wersji. Łączy ich tematyka. Zorientujecie się jaka. Sceny będą pojawiać się w kolejności chronologicznej (ta, która pierwsza się wydarzyła jest pierwsza)

Zaczynamy fragmentu "The Lost Book of White" - drugiej części "The Eldest Curses", sądzę, że jest to dobre wprowadzenie do kolejnych, dłuższych scen.

"Ruszyli prosto do łóżka, całując się, ciągnąc i potykając się o siebie nawzajem, niemal przewracając się w trakcie. Upadli na materac spleceni ze sobą i przesunęli się do ramy łóżka, ręce w swoich włosach, na swoich ciałach, jakby próbowali złączyć się w jedno życie.

Magnus oderwał się od ust Aleca i szarpnął bezskutecznie za węzły trzymające pościel dookoła ciała Nocnego Łowcy.
- Jak to zawiązałeś? - warknął.

Alec, z napuchniętymi ustami i oczami oszołomionymi pożądaniem, nie był w stanie odpowiedzieć - po prostu przesunął drżące palce na guziki koszuli Magnusa, zanim w końcu poddał się i rozdarł ubranie w połowie, a guziki rozsypały się po całym pokoju. W końcu, bardziej z frustracji niż zręczności, Magnus uderzył swoim nadgarstkiem w pościel jakby odganiał muchę i posłał cały materiał, by łomotał gdzieś na Oceanie Indyjskim.

Alec podniósł swoją głowę, by zobaczyć znikające prześcieradło. Kiedy wrócił spojrzeniem do Magnusa, czarownik patrzył na niego poważnie swoimi zielono - złotymi oczami.
- Spędziłeś całe życie opiekując się i poświęcając się dla innych - powiedział Magnus, a jego delikatne palce śledziły ścieżkę po nagim torsie Aleca, wprawiając go w drżenie.  - Teraz twoja kolej na zwykłe leżenie i odpoczynek..." (tłumaczenie własne)

Oznaczone napisem "Pierwszy raz Maleca"

Mam nadzieję, że Wam się podobało i zapraszam do czytania kolejnej sceny, która pojawi się już za dwie godziny.

wtorek, 13 lutego 2018

Walentynkowe bonusy

Czekacie na sceny specjalnie przeze mnie przetłumaczone z okazji Walentynek? ❤

A może macie jakieś podejrzenia co jutro się pojawi na blogu?

Jace ze swoim synem

Dlaczego Cassie opublikowała ten rysunek? Czy to oznacza, że Jace będzie miał dzieci? Z Clary? Czy ona będzie żyć? Chcę odpowiedzi 



Nowy fragment "Queen of Air and Darkness"

"- Nienawidziłeś Nocnego Targu w Londynie - powiedział Kit. - To cię naprawdę dręczyło. Hałas, tłum...

Ty spojrzał na Kita.

- Założę słuchawki. Będzie dobrze.

- ... i nie wiem czy powinniśmy iść tam znowu tak szybko - dodał Kit. - A co jeśli Helen i Aline zaczną coś podejrzewać?

Wzrok Ty'a pociemniał.
- Julian powiedział mi kiedyś, że kiedy ludzie ciągle wymieniają powody, dlaczego nie powinno się robić danej rzeczy, oznacza to, że oni nie chcą tego robić. Nie chcesz tego robić?

Głos Ty'a był napięty. Znowu jak drżący drut ostry z napięcia. Pod bawełnianą koszulką jego za chude ramiona także się napięły.  Kołnierzyk jego koszuli był za luźny, delikatna linia jego obojczyków była widoczna.

Kit poczuł falę czułości wobec Ty'a wymieszaną z niemal paniką. W innych okolicznościach, pomyślał, po prostu by skłamał.  Ale nie potrafił oklamać Ty'a."
(tłumaczenie własne)

Kitty jest takie awww

poniedziałek, 12 lutego 2018

Elias Carstairs w "The Last Hours"

Elias Carstairs ma być żywy w "Chain of Gold", ale będzie żyć w odosobnieniu (z dala od swojej rodziny) przez Powody (jak napisała Cassie).

Ciekawe co to za Powody i czy Elias będzie żyć w dalszych częściach TLH...

Matthew Fairchild tańczy z faerie

Matthew Fairchild tańczy z faerie (rysunek stworzony przez @dibadavood) - fragment okładki "Cast Long Shadows" - drugiego opowiadania z serii "Ghosts of the Shadow Market".
Ta historia została napisana przez Cassandrę Clare i Sarah Rees Brennan.
Cassandra za niedługi napisze jakie książki będą ukazywać się następnie i w jakiej kolejności.
Kto jest podekscytowany oprócz mnie??? 
(Chyba z tego opowiadania jest fragment w którym Matthew i Jem idą przez Nocny Targ)



niedziela, 11 lutego 2018

Opowiadania o bohaterach "The Last Hours"!

Cassandra będzie publikować dziesięć opowiadań o przeszłych i obecnych wydarzeniach dotyczących głównych bohaterów TLH, takich jak: Matthew, Thomas, James, Lucie, Cordelia, Anna itd. jako wstęp przed "Chain of Gold" (pierwsza część TLH). Każde opowiadanie będzie publikowane online, by każdy mógł je przeczytać za darmo raz na miesiąc do publikacji (która odbędzie się jesienią 2019 roku)

Kto się nie może doczekać? Ja!

Rozmowa pomiędzy Cassandra Clare i Cassandra Jean na temat Maleca

CClare: Czy to jest krępowanie?
CJean: Boże nie! Nigdy bym tego nie narysowała!
CClare: ...
CJean: Dlaczego pytasz? Czy Magnusowi podobałoby się coś takiego?
CClare: Oj tak. I Alecowi też, tak długo dopóki mógłby związać Magnusa.

Nie wiedziałam że nasz grzeczny Alec kryje w sobie takie oblicze :D


sobota, 10 lutego 2018

Magnus Bane po swoim przyjęciu - bonusowa scena z późniejszych wydań "Miasta Kości"

Bonusowa scena z późniejszych wydań "Miasta Kości" - Magnus Bane po swoim przyjęciu.

Scena ta pojawiła się w wydaniach tej powieści (za granicą) po ukazaniu się "Mechanicznego Anioła". Zaraz dowiecie się dlaczego dopiero wtedy.

"Magnus Bane leżał na podłodze swojego mieszkania na Brooklynie, patrząc na pusty sufit. Podłoga była lekko klejąca, tak jak reszta apartamentu. Rozlane wino faerie pomieszało się z krwią na podłodze, płynąc strumieniami po drewnianych panelach. Bar, który w rzeczywistości był drzwiami leżacymi na dwóch zgniecionych, metalowych pojemnikach na śmieci, został zniszczony w nocy podczas żywiołowej walki pomiędzy wampirem i Batem, członkiem stada wilkołaków. Magnus czuł się usatysfakcjonowany. Przyjęcie nie było dobrym przyjęciem, dopóki coś nie zostało zniszczone.

Usłyszał miękkie kroki na podłodze blisko niego, a po chwili coś wskoczyło na jego pierś; coś małego, miękkiego i ciężkiego. Podniósł wzrok i zorientował się, że wpatruje się w parę zielono - złotych oczu pasujących do jego własnych. Prezes Miau.

Pogłaskał kota, który wesoło ugniatał łapkami bluzkę Magnusa. Trochę serpentyny w spray'u spadło z sufitu i wylądowało na nich obojgu, sprawiając, że Prezes Miau odskoczył w bok.

Magnus wstał, ziewając głośno. Zazwyczaj tak się czuł po przyjęciu - zmęczony, ale za bardzo nabuzowany, by zasnąć. Jego umysł szumiał od wydarzeń wieczoru, ale tak jak zarysowana płyta CD, ciągle wracał do tego samego miejsca i zapętlał się tam, wprawiając jego wspomnienia w wir.

Ci młodzi Nocni Łowcy. Nie był zaskoczony, widząc, że Clarissa w końcu go odnalazła, wiedział że czary blokujące pamięć nie będą działały wiecznie. Mówił o tym Jocelyn, ale była tak zdeterminowana, by bronić swojej córki, tak długo jak potrafiła. Teraz, kiedy spotkał Clarissę, podejrzliwą i zaniepokojoną, zastanawiał się, czy naprawdę potrzebowała całej tej ochrony. Była zapalczywa, impulsywna i odważna - i miała szczęście, jak jej mama.

Oczywiście, jeżeli ktoś wierzył w szczęście. Ale coś musiało poprowadzić ją do Nocnych Łowców z Instytutu, prawdopodobnie jedynych, którzy mogli ochronić ją przed Valentine'em. Szkoda, że Robert i Maryse byli nieobecni. Poradził sobie z Maryse więcej niż raz, ale od lat nie widział młodego pokolenia.

Mgliście pamiętał jak kiedyś spotkał się z Maryse i Hodge'em, a w holu byli dwaj chłopcy w wieku około jedenastu lat, walcząc ze sobą niegroźnymi modelami serafickich mieczy. Dziewczyna, z czarnymi włosami zaplecionymi w dwa warkocze patrzyła na nich i głośno narzekała na to, że nie pozwolono jej wziąć udziału. Nie zwrócił na nich wtedy zbyt dużej uwagi.

Ale teraz... ich widok wstrząsnął nim, zwłaszcza chłopaków - Jace'a i Aleca. Kiedy masz tak dużo wspomnień, czasami było ciężko zorientować się, o które konkretnie ci chodzi, jakbyś przekartkowywał dziesięciotysięczną książkę w poszukiwaniu jednego konkretnego akapitu.

Jednak tym razem, wiedział.

Przeszedł po klejącej podłodze i uklęknął, by otworzyć drzwi szafy. W środku, przesunął na bok ubrania oraz wiele zawiniątek i mikstur, by dostać sie do tego, czego szukał. Kiedy się wydostał, kaszląc kurzem, miał ze sobą przyzwoitej wielkości drewniany kufer. Mimo, że długo żył, musiał podróżować z małą ilością bagażu, by mieć ze sobą niewiele wspomnień ze swej przeszłości. Wydawało mu się, że będą ściągały go w dół, blokowały przed pójściem naprzód. Kiedy żyjesz wiecznie, możesz spędzić wiele czasu, na oglądanie się w przeszłość.

Od dłuższgo czasu nie otwierał kufra, przez co kufer otworzył się z głośnym piskiem zawiasów, co sprawiło, że Prezes Miau schował się za kanapą, jego ogon drżał.

Sterta rzeczy w środku wyglądała jak skarb tajemniczego smoka. Niekróte przedmioty lśniły metalem i klejnotami - Magnus wyciągnął starą tabakierkę z inicjałami WS wyrytymi na wieczku mrugając rubinami, Magnus uśmiechnął się, widząc w jak złym guście była, a także na wspomnienia, które wywołała. Inne przedmioty wydawały się niepozorne; wyblakła, kremowa jedwabna wstążka, która należała do Camille; pudełko zapałek z Cloud Club ze słowami "Wiem, czym jesteś" napisanymi na wewnętrznej stronie damskim pismem; limeryk podpisany OFOOWW; na wpół spalony kawałek pisma z klubu w Hong Kongu - miejsca z którego został wyrzucony nie za bycie czarownikiem, ale za nie bycie rasy białej. Dotknął fragmentu zawiniętej liny niemal na dnie stosu i pomyślał o swojej mamie (jeżeli ktoś nie pamięta - w "Mieście Kości" Magnus mówił, że jego mama popełniła samobójstwo, wieszając się w stodole, gdy zorientowała się, kim jest Magnus i co zrobiła). Była córką niderlandzkiego kolonialisty i indonezyjskiej kobiety, która umarła podczas porodu, i której imienia Magnus nigdy nie poznał.

Był już prawie na dnie kufra, gdy znalazł to, czego szukał i wyciągnął to, mrugając oczami: czarno - białą fotografię, przyczepioną na twardą podkładkę. Obiekt, który nie powinnien istnieć, gdyby Henry nie miał obsesji na punkcie fotografii. Magnus potrafił go sobie teraz wyobrazić, wychodzącego i wchodzącego pod kaptur fotografa, każdy musiał stać wtedy nie ruchomo przez kilka minut. Nie łatwe - pomyślał Magnus, unosząc kącik ust -  dla drużyny z Instytutu Londyńskiego.

Była tam Charlotte, jej ciemne włosy upięte w praktyczny kok. Uśmiechała się, ale z niepokojem, jakby wpatrywała się w słońce. Przy niej była Jessamine, w sukni która była czarna na zdjęciu, ale Magnus wiedział, że była ciemnoniebieska. Jej włosy były skręcone, a wstążki wyglądały jak serpentyny, wystając spod słomkowego kapelusza. Była śliczna, ale nieszczęśliwa. Zastanawiał się jakby zareagowała na osobę taką jak Isabelle - dziewczynę w jej wieku, która kochała bycie Nocnym Łowcą, która dumnie pokazywała swoje rany i blizny po znakach jakby były biżuterią, a nie chowając je pod koronką.

Po drugiej stronie Charlotte stał Jem, wyglądając jak swój negatyw z srebrnymi włosam i oczami prawie białymi; jego ręka spoczywała oparta na lasce z jadeitowym smokiem, jego twarz była zwrócona do Tessy. Tessa... Kapelusz Tessy był w jej dłoni, a jej długie brązowe loki uwolniły się, nieco rozmyte z powodu ich ruchu.

Światło otaczało Willa, tworząc delikatną aureolę wokół jego ciała, jakby chcąc sprowokować jego naturę i  by zaskoczyć każdego kto go znał; on nie był w stanie stać nieruchomo do fotografii. Jak zwykle był bez kapelusza, jego czarne włosy kręciły się na wysokości jego skroni. To wielka strata, że nie dało się zobaczyć koloru jego oczu, ale ciągle był bardzo piekny i młody i wyglądał trochę bezbronnie na fotografii, z jedną ręką w kieszeni, a drugą za swoją szyją.

Od tak długiego czasu Magnus nie patrzył na fotografię, że podobieństwo pomiędzy Jace'em i Willem gwałtownie go uderzyło. Mimo, że Alec miał czarne włosy i te oczy - błyszczące, ciemnoniebieskie - to Jace miał w sobie więcej z osobowości Willa, w każdym razie powierzchownie. Ta sama gwałtowna arogancja, ukrywająca pod sobą coś kruchego, ten sam sarkastyczny humor.

Powiódł palcem po świetle dookoła Willa i uśmiechnął się. Will nie był aniołem, ale nie był taki problematyczny jak niektórzy mogliby o nim pomyślec. Kiedy Magnus myślał o Willu, nawet teraz, widział go przemokniętego na dywanie Camille, bałagającego Magnusa o pomoc, której tylko on mógł mu udzielić. To Will pokazał mu, że Nocni Łowcy i Podziemni mogą być przyjaciółmi.

Jem był drugą, lepszą częścią Willa. On i Will byli parabatai, jak Alec i Jace, dzieli tą samą widoczną bliskość. I mimo, że Alec powalił Magnusa jak nigdy Jem - Alec był nerwowy i słodki, wrażliwy i zmartwiony, gdy Jem był spokojny, rzadko zaniepokojony, starszy niż wskazywał na to jego wiek - obaj byli nietypowi, gdzie Nocni Łowcy byli niepokojący. Alec emanował szczerą niewinnością, która była rzadko spotykana wśród Nocnych Łowców - cecha, która, Magnus musiał to przyznać, przyciągneła go jak ćmę do płomienia, mimo całego swojego cynizmu.

Magnus spojrzał znowu na Tessę. Mimo, że nie była klasycznie piękna tak jak Jessamine, jej twarz była wypełniona energią i inteligencją. Jej usta unosiły się w kącikach. Stała, tak jak prawdopodobnie było właściwe, między Jemem a Willem. Tessa, która, jak Magnus, żyła wiecznie. Magnus popatrzył na pozostałe rzeczy w kufrze - pamiątki po dawnych miłościach, niektóre z ich twarzy pozostały z nim tak świeże jak w dniu, w którym ich poznał, a imiona niektórych ledwo pamiętał. Tessa, która, tak jak on, kochała śmiertelnika, kogoś przeznaczonego by umrzeć, tak jak ona była przeznaczona by żyć.

Magnus odłożył zdjęcie do kufra. Potrząsnął głową, jakby tym samym mógł oczyścić ja ze wspomnień. Był powód, dla którego tak rzadko otwierał ten kufer. Wspomnienia ciągneły go w dół, przypominając mu co kiedyś miał i utracił. Jem, Will, Jessamine, Henry, Charlotte - w pewnym sensie niesamowitym było, że wciąż pamiętał ich imiona.

Poznanie Willa i jego przyjaciół, sprawiło, że Magnus poprzysiągł sobie, że już nigdy więcej nie zaangażuje się  w prywatne sprawy Nocnych Łowców. Ponieważ, kiedy ich poznajesz, zaczynasz się o nich troszczyć. A kiedy troszczysz się o śmiertelników, łamią ci serce.

- I nie będę - powiedział do Prezesa Miau uroczyście, prawdopodobnie trochę pijanie. - Nie obchodzi mnie jak bardzo czarujący są lub odważni, czy nawet jak bezradnie wyglądają. Nigdy, przenigdy nie...

Piętro niżej, zadzwonił dzwonek do drzwi i Magnus wstał, by odpowiedzieć."

"To Will pokazał mu, że Nocni Łowcy i Podziemni mogą być przyjaciółmi." - wzruszyłam się ❤
Ogólnie jak czytałam pierwszy raz tą scenę, to się rozpłakałam. Wspomnienia o bohaterach Diabelskich Maszyn (a Willa zwłaszcza) zawsze mnie wzruszają.

Przypominam, że w środę  (czyli Walentynki) pojawi się tutaj kilka bonusowych/zmienionych scen specjalnie na tę okazję

Btw. Kto tak jak ja, ogląda właśnie skoki narciarskie?