Tessa: imbirowe
Jem: orzech klonowy
Kit: Kocie łby (rocky road) - czekolada z orzechami i piankami
Mina: Waniliowe
Nie wiedziałam, że istnieje smak lodów: orzech klonowy, ale spróbowałabym. Nie lubię czekolady, ale Rocky Road też bym zjadła.
piątek, 15 listopada 2019
środa, 13 listopada 2019
Planowane premiery książek Cassandry na następne kilka lat
1. "Chain of Gold" (The Last Hours #1) - 03.03.2020
2. "Lost Book of the White"(The Eldest Curses #2) - 01.09.2020
3. "Chain of Iron" (The Last Hours #2) - 01.03.2021
4. "Sword Catcher" - 09.2021
5. "Chain of Thorns" (The Last Hours #3) - jeszcze nie zaplanowane na konkretny moment, ale prawdopodobnie 2022 rok
6. "The Black Volume of the Dead" (The Eldest Curses #3) - bez konkretnego terminu,
7. "The Ragpicker King" (Sword Catcher #2) - nie ma daty
8. The Wicked Powers - nie ma daty
Jeju jak czytam rok 2021, czy 2022 to wydaje mi się to tak odległe, a to przecież za 2/3 lata. Przerażające... Myślałam, że Sword Catcher wyjdzie jak już skończą się wszystkie książki z uniwersum Nocnych Łowców, a tu niespodzianka.
2. "Lost Book of the White"(The Eldest Curses #2) - 01.09.2020
3. "Chain of Iron" (The Last Hours #2) - 01.03.2021
4. "Sword Catcher" - 09.2021
5. "Chain of Thorns" (The Last Hours #3) - jeszcze nie zaplanowane na konkretny moment, ale prawdopodobnie 2022 rok
6. "The Black Volume of the Dead" (The Eldest Curses #3) - bez konkretnego terminu,
7. "The Ragpicker King" (Sword Catcher #2) - nie ma daty
8. The Wicked Powers - nie ma daty
Jeju jak czytam rok 2021, czy 2022 to wydaje mi się to tak odległe, a to przecież za 2/3 lata. Przerażające... Myślałam, że Sword Catcher wyjdzie jak już skończą się wszystkie książki z uniwersum Nocnych Łowców, a tu niespodzianka.
wtorek, 12 listopada 2019
Zaproszenie na ślub Willa i Tessy
Tak jak pisałam kilka postów temu, jeżeli kupi się pierwsze wydanie Chain of Gold, w książce zawarte będzie opowiadanie o ślubie i nocy poślubnej Willa i Tessy. Żeby przekonać do zakupu, Cassandra opublikowała to:
" Sophie wyszła naprzód, trzymając płytkie pudełko, na którym ułożone były dwa pierścionki, oba z wzorem rodu Herondale. Po wewnętrznej stronie każdego pierścionka wyryty był symbol błyskawicy - wskazanie na pochodzenie Tessy z rodziny Starkweather oraz cztery wyrazy: ostatnie marzenie mojej duszy.
Willa nie obchodziło, że ten cytat nie znaczył nic dla innych ludzi. On znaczył wszystko dla niego i Tessy."
" Sophie wyszła naprzód, trzymając płytkie pudełko, na którym ułożone były dwa pierścionki, oba z wzorem rodu Herondale. Po wewnętrznej stronie każdego pierścionka wyryty był symbol błyskawicy - wskazanie na pochodzenie Tessy z rodziny Starkweather oraz cztery wyrazy: ostatnie marzenie mojej duszy.
Willa nie obchodziło, że ten cytat nie znaczył nic dla innych ludzi. On znaczył wszystko dla niego i Tessy."
Co to za dźwięk? A, to tylko płacząca ja w tle.
Źródło: Profil Cassandry na Instagramie
poniedziałek, 11 listopada 2019
Jeden z najstarszych sklepów magicznych w Londynie
Jeden z najstarszych sklepów magicznych w Londynie znajdował się w Limehouse, niedaleko Gill Street. Jego właściciel Sallows został zamordowany w 1878 roku. Nie wiem, czy pamiętacie jak w "Mechanicznej Księżniczce" Gabriel i Cecily szli kupować składniki do eliksirów dla Magnusa, żeby pomóc Jemowi. Trafili właśnie do sklepu Sallowsa, który powiedział, że ma zamówienie dla Benedicta - demoniczną pornografię, a Gabriel z wściekłości wyrzucił go przez okno. Później, gdy Gabriel i Cecily wyszli, Sallows wrócił do sklepu. Po chwili wszedł wysoki mężczyzna z żelaznym mieczem, który chciał od niego wyciągnąć jakieś odpowiedzi. Tak skończył się rozdział dwunasty i jak się dowiadujemy, Sallows został zamordowany.
Po jego śmierci w 1878 roku sklep przejął londyński klan wampirów i zajmował się nim dopóki nie przegrał sklepu podczas gry w karty. Wygrała go Hypatia Vex w 1932 roku.
Źródła: "Mechaniczna Księżniczka" oraz Shadowhunter Army
Po jego śmierci w 1878 roku sklep przejął londyński klan wampirów i zajmował się nim dopóki nie przegrał sklepu podczas gry w karty. Wygrała go Hypatia Vex w 1932 roku.
Źródła: "Mechaniczna Księżniczka" oraz Shadowhunter Army
niedziela, 10 listopada 2019
Święte relikwie Nocnych Łowców - Baba Agnieszka
Tak, dobrze czytacie. W Kodeksie Nocnych Łowców jest mowa o czarownicy nazywającej się Baba Agnieszka.
Baba to oczywiście słowo, które jest używane chociażby w języku polskim, posiada negatywny wydźwięk. Imię Agnieszka pochodzi z języka greckiego i oznacza świętą, czy czystą.
Baba Agnieszka jest jednym z ośmiu żyjących czarowników, którzy twierdzą, że urodzili się przed Jonathanem Nocnym Łowcą. Mówi się, że jest starszą siostrą Elphasa, który napisał pierwszą książkę o demonologii.
Od 1452 roku żyje w spokoju w Idrisie w chatce zbudowanej specjalnie dla niej przez Nocnych Łowców ze względu na jej więzi rodzinne. Wydaje się, że stan psychiczny Agnieszki trochę się pogorszył przez powolny rozkład spowodowany ekscentryzmem i izolacją. Jest czymś w rodzaju relikwii, ale dla Nefilim jest świętą relikwią.
Jest o niej mowa tylko w Kodeksie Nocnych Łowców.
Źródło: https://shadowhunters.fandom.com/wiki/Baba_Agnieszka
Baba to oczywiście słowo, które jest używane chociażby w języku polskim, posiada negatywny wydźwięk. Imię Agnieszka pochodzi z języka greckiego i oznacza świętą, czy czystą.
Baba Agnieszka jest jednym z ośmiu żyjących czarowników, którzy twierdzą, że urodzili się przed Jonathanem Nocnym Łowcą. Mówi się, że jest starszą siostrą Elphasa, który napisał pierwszą książkę o demonologii.
Od 1452 roku żyje w spokoju w Idrisie w chatce zbudowanej specjalnie dla niej przez Nocnych Łowców ze względu na jej więzi rodzinne. Wydaje się, że stan psychiczny Agnieszki trochę się pogorszył przez powolny rozkład spowodowany ekscentryzmem i izolacją. Jest czymś w rodzaju relikwii, ale dla Nefilim jest świętą relikwią.
Jest o niej mowa tylko w Kodeksie Nocnych Łowców.
Źródło: https://shadowhunters.fandom.com/wiki/Baba_Agnieszka
sobota, 9 listopada 2019
Flash fiction #3 - Christopher Lightwood i Henry Fairchild
W trzecim flash fiction dowiadujemy się, dlaczego Christopher postanowił zostać naukowcem, co wpłynęło na jego decyzję i widzimy kogoś, kto docenia Henry'ego. No i jest wspomniana Maria Skłodowska - Curie, jeżeli kogoś to ucieszy :D A no i więcej Gabriela jako taty.
"Londyn 1901 rok
Jednym z najwcześniejszych wspomnień Christophera była jego mama Cecily Lightwood wnoszona pędem do izby chorych po walce z gniazdem demonów Raum. Christopher i jego starsza siostra Anna byli w tym czasie w Instytucie Londyńskim pod opieką cioci Tessy i wujka Willa, podczas gdy ich rodzice byli na patrolu. Ciocia Tessa zabrała go szybko, ale zdążył jeszcze zobaczyć zaniepokojoną minę wujka Willa, gdy poszedł wezwać Cichych Braci.
Później, Christopher siedział przy łóżku swojej mamy, gdy dochodziła do siebie po truciźnie Rauma. Odzyskiwała i traciła przytomność, budząc się i uśmiechając, kiedy go dostrzegała, by znowu zapaść w sen. Wujek Will machał w przejęciu rękami, rozpaczając, że jego siostra była za bardzo odważna dla własnego dobra. Tata Christophera, Gabriel Lightwood, przypomniał Willowi, że odwaga pomimo wszelkich przeciwności była czymś co sprawiało, że byli Nocnymi Łowcami, prawda? To sprawiło, że Will prychnął. Jednak Christopher widział, że jego tata był naprawdę przerażony, bardzo mu ulżyło, gdy Cecily zdrowiała.
Christopher oparł się o tatę.
- Czy polowanie na demony jest przerażające? - zapytał.
Gabriel westchnął i przyciągnął Christophera bliżej.
- Może być przerażające, ale świat pustoszony przez demony jest o wiele bardziej przerażający.
To miało sens, ale Christopher kontynuował zadawanie pytań.
- Walczenie z nimi, używając mieczy i sztyletów, to jest przerażające. A co gdyby były inne sposoby na walkę z nimi?
Jego tata wyglądał na zdziwionego.
- Chodzi ci o bronie dystansowe? Łuki i strzały?
Christopher nie umiał wytłumaczyć pomysłów, które pędziły w jego głowie. Nie potrafił ich jeszcze nazwać. Zamiast tego tylko się uśmiechnął.
- Nie dokładnie - powiedział. - Ale nie martw się. Rozgryzę to.
Kiedy Christopher miał osiem lat, jego tata i wujek Gideon zamknęli się w gabinecie i rozmawiali głośno poważnym tonem o ciotce Christophera, Tatianie, oraz jej synu, Jesse'em. Christopher zrozumiał, że Jesse był kuzynem, którego nigdy nie poznał, i że Jesse był chory.
Niedługo potem, dostali wiadomość, że Jesse nie żyje. Tata Christophera próbował spotkać się z ciotką Tatianą, ale nie chciała go widzieć. Kiedy Gabriel wrócił do domu, Cecily przytuliła go, a on płakał. Christopher był zszokowany nie tak bardzo na widok łez taty jak na wieść, że mieli kuzyna, którego nie mieli pozwolenia spotkać i teraz już nigdy nie mogli. Myśli zaprzątały umysł Christophera. To wszystko nie tak. Gdybyśmy go spotkali, bylibyśmy w stanie mu pomóc. Uratować go. Ale gdy powiedział to do swojej mamy, Cecily tylko uśmiechnęła się smutno.
- Jesteś odważnym i dzielnym chłopcem - powiedziała. - Świat potrzebuje więcej umysłów takich jak twój, Christopherze. Ale nie możesz wziąć na siebie odpowiedzialności za ratowanie każdego życia. To za duży ciężar dla udźwignięcia dla jednej osoby. Cisi Bracia byli z Jesse'em zanim umarł, a oni są najmądrzejszymi spośród nas. Na pewno by go uratowali, gdyby to było możliwe.
Christopher pomyślał: Ale Cisi Bracia znają tylko pewne rodzaje wiedzy. Co, gdyby był inny jej rodzaj, który mógłby uratować Jesse'ego? Ale ugryzł się w język.
Gdy Christopher miał dziesięć lat, jego siostra Anna została ugryziona przez demona, a do rany wdała się infekcja. Cała rodzina szalała ze zmartwienia przez jeden dzień i noc nad starszą siostrą Christophera. Gorączka była problemem, który trwał, problemem, który pojawił się w jego umyśle, domagając się rozwiązania. Zbyt często w swoim życiu, Christopher przyłapywał się na ciągłym powtarzaniu myśli, które miał w dniu, w którym, zmarł Jesse: To wszystko nie tak. Coś trzeba zrobić.
Christopher miał wielu kuzynów. Matthew nie był kuzynem, ale ich rodzice się przyjaźnili i byli jak rodzina: to zawsze było wiadome. Christopher nazywał tatę Matthew wujkiem Henrym odkąd zaczął mówić i zawsze był pod wrażeniem intrygującego krzesła, które miał Henry. Pewnego dnia Christopher dostał się do laboratorium Henry'ego, które uznał za jeszcze bardziej intrygujące niż krzesło. Henry zostawił swoje notatki na temat pewnego eksperymentu, a Christopher natychmiast spróbował przeprowadzić tenże eksperyment.
Nigdy nie zapominasz swojej pierwszej eksplozji.
- Och, bardzo dobrze, bardzo dobrze przemyślane - powiedział wujek Henry, ale później ciocia Charlotte wzięła go na słowo. To tak naprawdę było wiele słów. Christopher nie rozumiał dlaczego ludzie byli tacy nieprecyzyjni.
Po wielu słowach, wujek Henry powiedział, że Christopher jest za młody by powodować eksplozje, i że laboratorium jest niebezpiecznym miejscem, a Christopher nie może dotykać niczego bez pozwolenia. Nie mógł także Matthew, ale Matthew nawet nie chciał. Matthew interesował się rozmawianiem o zdumiewających rzeczach takich jak, dlaczego wujek Henry powinien "jeść więcej" i zakończyć genialny eksperyment przez głupi powód jak "wszystko się pali".
Christophera pchała prawdziwa naukowa ciekawość. Zastanawiał się nad problemem i dawał sobie pozwolenie, by dotykać cokolwiek chciał w laboratorium. Czasami wujek Henry musiał zamykać rzeczy przed Christopherem, więc Christopher musiał włamywać się do szafek.
Było to dosyć dokuczliwe, ale naukowy postęp był jak lawina, której nie dało się zatrzymać. Christopher czytał prace Marii Skłodowskiej - Curie o radzie, który mógł leczyć raka. Czytał pracę Johna Snowa o tym jak cholera może roznosić się przez publiczne pompy wodne. Próbował napisać swoją własną pracę o Bramie - wynalazku Henry'ego Fairchilda. To byli ludzie, którzy patrzyli na świat odkrywczo, szukając przyczyny problemów dręczących ludzkość.
- Jak sądzisz, który Nocny Łowca ocalił najwięcej istnień, chłopcze? - zapytał go Inkwizytor, kiedy Inkwizytor wizytował Konsul w jej domu w Londynie, a Christopher wyłonił się z laboratorium, by wziąć sobie przekąskę. - Sądzę, że uważasz, że twój tata.
- Nie - powiedział Christopher po chwili zastanowienia. - Sądzę, że mój wujek Henry.
Inkwizytor wyglądał na oszołomionego.
- Przeprowadziłem analizę - powiedział spokojnie Christopher. - Jeżeli wujek Henry nie stworzyłyby Bramy, jest wysokie prawdopodobieństwo, że byłoby nas o jedną trzecią mniej. Uważam, że sam zginąłby pan dziewięć lat temu podczas ataku Dantalionów na Instytut w Yorku. Ponieważ Bramy będą istnieć jeszcze długo po śmierci wujka Henry'ego, uważam, że uratuje on więcej ludzi niż jakikolwiek inny Nocny Łowca, łącznie z Jonathanem Nocnym Łowcą. Chyba, że stworzę coś, co będzie równie użyteczne. A oczywiście mam ambicję, żeby to zrobić.
Christopher wrócił do laboratorium, myśląc o demonach. Jak poruszały się pomiędzy dwoma światami, jak zabijanie ich było tylko czasowym rozwiązaniem, bo zawsze odradzały się w swoich własnych wymiarach i wracały, by odpłacić się jeszcze większym spustoszeniem. Jak nikt nie zdawał się, patrzeć na rdzeń tego problemu. Cóż, prawie nikt.
- Czy to cię czasami niepokoi? - Christopher zapytał Henry'ego niezobowiązująco kilka godzin później. - Jacy są nasi ludzie? Co cenią, a co... nie?
Henry zaśmiał się.
- Czy to ma znaczenie, czy mnie niepokoi? Nie zmienia to faktu, że jest praca do wykonania.
Była to rozsądna i praktyczna odpowiedź, ale tym razem Christopher chciał więcej. Henry rozumiał go, jak zawsze.
- Wiem, co sam cenię - powiedział pewnie Henry. - Nie uważam, byśmy byli oddzieleni od zwyczajów Nefilim, jak ci się wydaje. Wszyscy jesteśmy wojownikami, naładowani przez Anioła, by utrzymywać świat bezpiecznym, ale na nasze różne sposoby. Nie wygramy, jeżeli będziemy walczyć samotnie. Czego najbardziej pragniesz?
- Jest tak dużo rzeczy nieprawidłowych na świecie - powiedział Christopher.- Chcę, żeby to miało sens. Chcę to poprawić. Chcę znaleźć rozwiązania, będące przez innych przeoczone. - Spojrzał na układy okrzemek, na lśniący mosiądz mikroskopów, broń, którą próbowali zmodyfikować i urządzenia, które próbowali stworzyć. Matthew mówił wiele o prawdzie i pięknie. To tutaj Christopher zawsze je znajdował.
- Do tego najbardziej czułem się powołany - powiedział Henry. - Zawsze uważałem za słuszne, użycie mojego umysłu, najlepszej broni jaką posiadam w sprawie w jaką wierzę. Ciesze się, że sięgasz po broń, po którą sam sięgnąłem.
- Więc powinienem dołączyć do twoich wszystkich eksperymentów - powiedział triumfalnie Christopher.
- Tak - powiedział Henry. po chwili zawahał się, a przez moment Christopher myślał, że wygłosi mowę na temat bycia ostrożnym i zapobieganiu eksplozjom. Ale Henry tego nie zrobił. Zamiast tego powiedział - Tak, sądzę, że powinieneś.
Od tej chwili, Christopher uważał naukę nie tylko za coś co kochał, ale jego obowiązek jako Nocnego Łowcy. Może nikt inny tak nie uważał, ale on sam sądził, że był równie oddany jak Żelazna Siostra czy Cichy Brat, wojownik wychodzący naprzód, by zmierzyć się z chordą demonów.
Kiedy był zmęczony, albo ludzie mówili mu, że jest niedorzeczny, albo jego mały braciszek płakał za jego drzwiami, Christopher przypominał sobie uśmiech na twarzy Nocnego Łowcy, którego szanował najbardziej, i Henry'ego, mówiącego:
- Chodź, Christopherze. Podnieś swoją najlepszą broń i stań do swojej najlepszej walki." (tłumaczenie własne)
Jest to jedno z moich ulubionych opowiadań, które jak na razie opublikowała Cassandra i jest mimo wszystko takie kochane.
"Londyn 1901 rok
Jednym z najwcześniejszych wspomnień Christophera była jego mama Cecily Lightwood wnoszona pędem do izby chorych po walce z gniazdem demonów Raum. Christopher i jego starsza siostra Anna byli w tym czasie w Instytucie Londyńskim pod opieką cioci Tessy i wujka Willa, podczas gdy ich rodzice byli na patrolu. Ciocia Tessa zabrała go szybko, ale zdążył jeszcze zobaczyć zaniepokojoną minę wujka Willa, gdy poszedł wezwać Cichych Braci.
Później, Christopher siedział przy łóżku swojej mamy, gdy dochodziła do siebie po truciźnie Rauma. Odzyskiwała i traciła przytomność, budząc się i uśmiechając, kiedy go dostrzegała, by znowu zapaść w sen. Wujek Will machał w przejęciu rękami, rozpaczając, że jego siostra była za bardzo odważna dla własnego dobra. Tata Christophera, Gabriel Lightwood, przypomniał Willowi, że odwaga pomimo wszelkich przeciwności była czymś co sprawiało, że byli Nocnymi Łowcami, prawda? To sprawiło, że Will prychnął. Jednak Christopher widział, że jego tata był naprawdę przerażony, bardzo mu ulżyło, gdy Cecily zdrowiała.
Christopher oparł się o tatę.
- Czy polowanie na demony jest przerażające? - zapytał.
Gabriel westchnął i przyciągnął Christophera bliżej.
- Może być przerażające, ale świat pustoszony przez demony jest o wiele bardziej przerażający.
To miało sens, ale Christopher kontynuował zadawanie pytań.
- Walczenie z nimi, używając mieczy i sztyletów, to jest przerażające. A co gdyby były inne sposoby na walkę z nimi?
Jego tata wyglądał na zdziwionego.
- Chodzi ci o bronie dystansowe? Łuki i strzały?
Christopher nie umiał wytłumaczyć pomysłów, które pędziły w jego głowie. Nie potrafił ich jeszcze nazwać. Zamiast tego tylko się uśmiechnął.
- Nie dokładnie - powiedział. - Ale nie martw się. Rozgryzę to.
Kiedy Christopher miał osiem lat, jego tata i wujek Gideon zamknęli się w gabinecie i rozmawiali głośno poważnym tonem o ciotce Christophera, Tatianie, oraz jej synu, Jesse'em. Christopher zrozumiał, że Jesse był kuzynem, którego nigdy nie poznał, i że Jesse był chory.
Niedługo potem, dostali wiadomość, że Jesse nie żyje. Tata Christophera próbował spotkać się z ciotką Tatianą, ale nie chciała go widzieć. Kiedy Gabriel wrócił do domu, Cecily przytuliła go, a on płakał. Christopher był zszokowany nie tak bardzo na widok łez taty jak na wieść, że mieli kuzyna, którego nie mieli pozwolenia spotkać i teraz już nigdy nie mogli. Myśli zaprzątały umysł Christophera. To wszystko nie tak. Gdybyśmy go spotkali, bylibyśmy w stanie mu pomóc. Uratować go. Ale gdy powiedział to do swojej mamy, Cecily tylko uśmiechnęła się smutno.
- Jesteś odważnym i dzielnym chłopcem - powiedziała. - Świat potrzebuje więcej umysłów takich jak twój, Christopherze. Ale nie możesz wziąć na siebie odpowiedzialności za ratowanie każdego życia. To za duży ciężar dla udźwignięcia dla jednej osoby. Cisi Bracia byli z Jesse'em zanim umarł, a oni są najmądrzejszymi spośród nas. Na pewno by go uratowali, gdyby to było możliwe.
Christopher pomyślał: Ale Cisi Bracia znają tylko pewne rodzaje wiedzy. Co, gdyby był inny jej rodzaj, który mógłby uratować Jesse'ego? Ale ugryzł się w język.
Gdy Christopher miał dziesięć lat, jego siostra Anna została ugryziona przez demona, a do rany wdała się infekcja. Cała rodzina szalała ze zmartwienia przez jeden dzień i noc nad starszą siostrą Christophera. Gorączka była problemem, który trwał, problemem, który pojawił się w jego umyśle, domagając się rozwiązania. Zbyt często w swoim życiu, Christopher przyłapywał się na ciągłym powtarzaniu myśli, które miał w dniu, w którym, zmarł Jesse: To wszystko nie tak. Coś trzeba zrobić.
Christopher miał wielu kuzynów. Matthew nie był kuzynem, ale ich rodzice się przyjaźnili i byli jak rodzina: to zawsze było wiadome. Christopher nazywał tatę Matthew wujkiem Henrym odkąd zaczął mówić i zawsze był pod wrażeniem intrygującego krzesła, które miał Henry. Pewnego dnia Christopher dostał się do laboratorium Henry'ego, które uznał za jeszcze bardziej intrygujące niż krzesło. Henry zostawił swoje notatki na temat pewnego eksperymentu, a Christopher natychmiast spróbował przeprowadzić tenże eksperyment.Nigdy nie zapominasz swojej pierwszej eksplozji.
- Och, bardzo dobrze, bardzo dobrze przemyślane - powiedział wujek Henry, ale później ciocia Charlotte wzięła go na słowo. To tak naprawdę było wiele słów. Christopher nie rozumiał dlaczego ludzie byli tacy nieprecyzyjni.
Po wielu słowach, wujek Henry powiedział, że Christopher jest za młody by powodować eksplozje, i że laboratorium jest niebezpiecznym miejscem, a Christopher nie może dotykać niczego bez pozwolenia. Nie mógł także Matthew, ale Matthew nawet nie chciał. Matthew interesował się rozmawianiem o zdumiewających rzeczach takich jak, dlaczego wujek Henry powinien "jeść więcej" i zakończyć genialny eksperyment przez głupi powód jak "wszystko się pali".
Christophera pchała prawdziwa naukowa ciekawość. Zastanawiał się nad problemem i dawał sobie pozwolenie, by dotykać cokolwiek chciał w laboratorium. Czasami wujek Henry musiał zamykać rzeczy przed Christopherem, więc Christopher musiał włamywać się do szafek.
Było to dosyć dokuczliwe, ale naukowy postęp był jak lawina, której nie dało się zatrzymać. Christopher czytał prace Marii Skłodowskiej - Curie o radzie, który mógł leczyć raka. Czytał pracę Johna Snowa o tym jak cholera może roznosić się przez publiczne pompy wodne. Próbował napisać swoją własną pracę o Bramie - wynalazku Henry'ego Fairchilda. To byli ludzie, którzy patrzyli na świat odkrywczo, szukając przyczyny problemów dręczących ludzkość.
- Jak sądzisz, który Nocny Łowca ocalił najwięcej istnień, chłopcze? - zapytał go Inkwizytor, kiedy Inkwizytor wizytował Konsul w jej domu w Londynie, a Christopher wyłonił się z laboratorium, by wziąć sobie przekąskę. - Sądzę, że uważasz, że twój tata.
- Nie - powiedział Christopher po chwili zastanowienia. - Sądzę, że mój wujek Henry.
Inkwizytor wyglądał na oszołomionego.
- Przeprowadziłem analizę - powiedział spokojnie Christopher. - Jeżeli wujek Henry nie stworzyłyby Bramy, jest wysokie prawdopodobieństwo, że byłoby nas o jedną trzecią mniej. Uważam, że sam zginąłby pan dziewięć lat temu podczas ataku Dantalionów na Instytut w Yorku. Ponieważ Bramy będą istnieć jeszcze długo po śmierci wujka Henry'ego, uważam, że uratuje on więcej ludzi niż jakikolwiek inny Nocny Łowca, łącznie z Jonathanem Nocnym Łowcą. Chyba, że stworzę coś, co będzie równie użyteczne. A oczywiście mam ambicję, żeby to zrobić.
Christopher wrócił do laboratorium, myśląc o demonach. Jak poruszały się pomiędzy dwoma światami, jak zabijanie ich było tylko czasowym rozwiązaniem, bo zawsze odradzały się w swoich własnych wymiarach i wracały, by odpłacić się jeszcze większym spustoszeniem. Jak nikt nie zdawał się, patrzeć na rdzeń tego problemu. Cóż, prawie nikt.
- Czy to cię czasami niepokoi? - Christopher zapytał Henry'ego niezobowiązująco kilka godzin później. - Jacy są nasi ludzie? Co cenią, a co... nie?
Henry zaśmiał się.
- Czy to ma znaczenie, czy mnie niepokoi? Nie zmienia to faktu, że jest praca do wykonania.
Była to rozsądna i praktyczna odpowiedź, ale tym razem Christopher chciał więcej. Henry rozumiał go, jak zawsze.
- Wiem, co sam cenię - powiedział pewnie Henry. - Nie uważam, byśmy byli oddzieleni od zwyczajów Nefilim, jak ci się wydaje. Wszyscy jesteśmy wojownikami, naładowani przez Anioła, by utrzymywać świat bezpiecznym, ale na nasze różne sposoby. Nie wygramy, jeżeli będziemy walczyć samotnie. Czego najbardziej pragniesz?
- Jest tak dużo rzeczy nieprawidłowych na świecie - powiedział Christopher.- Chcę, żeby to miało sens. Chcę to poprawić. Chcę znaleźć rozwiązania, będące przez innych przeoczone. - Spojrzał na układy okrzemek, na lśniący mosiądz mikroskopów, broń, którą próbowali zmodyfikować i urządzenia, które próbowali stworzyć. Matthew mówił wiele o prawdzie i pięknie. To tutaj Christopher zawsze je znajdował.
- Do tego najbardziej czułem się powołany - powiedział Henry. - Zawsze uważałem za słuszne, użycie mojego umysłu, najlepszej broni jaką posiadam w sprawie w jaką wierzę. Ciesze się, że sięgasz po broń, po którą sam sięgnąłem.
- Więc powinienem dołączyć do twoich wszystkich eksperymentów - powiedział triumfalnie Christopher.
- Tak - powiedział Henry. po chwili zawahał się, a przez moment Christopher myślał, że wygłosi mowę na temat bycia ostrożnym i zapobieganiu eksplozjom. Ale Henry tego nie zrobił. Zamiast tego powiedział - Tak, sądzę, że powinieneś.
Od tej chwili, Christopher uważał naukę nie tylko za coś co kochał, ale jego obowiązek jako Nocnego Łowcy. Może nikt inny tak nie uważał, ale on sam sądził, że był równie oddany jak Żelazna Siostra czy Cichy Brat, wojownik wychodzący naprzód, by zmierzyć się z chordą demonów.
Kiedy był zmęczony, albo ludzie mówili mu, że jest niedorzeczny, albo jego mały braciszek płakał za jego drzwiami, Christopher przypominał sobie uśmiech na twarzy Nocnego Łowcy, którego szanował najbardziej, i Henry'ego, mówiącego:
- Chodź, Christopherze. Podnieś swoją najlepszą broń i stań do swojej najlepszej walki." (tłumaczenie własne)
Jest to jedno z moich ulubionych opowiadań, które jak na razie opublikowała Cassandra i jest mimo wszystko takie kochane.
wtorek, 5 listopada 2019
Fragment "Chain of Gold" - Jordelia po balu
"- Ostatnej nocy - powiedziała Cordelia. - byłeś wobec mnie bardzo niemiły i oczekuję przeprosin.
James spojrzał na nią. Więc to tak byłoby być wyższą od Jamesa, pomyślała. Nie przeszkadzało jej to. Miał spokojny wyraz twarzy, nawet nieczytelny. Nie patrzył na nią nieprzyjaźnie, ale było to spojrzenie całkowicie zamknięte, nie wpuszczające nikogo do środka. Było to spojrzenie, które widziała już wcześniej na twarzy Jamesa: nazywała je w myślach Maską.
Uniosła brew.
- Nie zamierzasz przeprosić?
Może bycie od niego wyższym wcale nie było lepsze, pomyślała. Kiedy spojrzał do góry, na nią, musiał to zrobić przez swoje rzęsy, które były gęste i czarne jak jak jedwabne frędzle w szalu.
- Próbuję znaleźć najlepszy sposób na zrobienie tego. To, co zrobiłem - zostawienie cię na parkiecie - było niewybaczalne. Staram się znaleźć powód, dla którego mogłabyś mi wybaczyć, ponieważ jeśli byś tego nie zrobiła, złamałoby mi to serce.
Odchrząknęła.
- To przyzwoity początek.
Uśmiechnął się lekko, ale szczerze.
- Zawsze miałaś wyrozumiałe serce, Daisy.
- O nie, żadnego "Daisy" - powiedziała. - Czy spędziłeś chociaż chwilę, by zastanowić się jak to jest być dziewczyną w takiej sytuacji? Dziewczyna nie może poprosić mężczyzny do tańca; jest na łasce przeciwnej płci. Nawet nie może odmówić tańca, jeżeli jest o niego poproszona. Zostanie opuszczoną przez chłopaka podczas tańca jest upokarzające. A jeżeli stanie się to w dzień, w który ma na sobie naprawdę koszmarną suknię, nawet bardziej. Wszyscy będą się zastanawiać, co jest ze mną nie tak.
Jego oczy rozszerzyły się szeroko.
- Nie tak z tobą? - Powtórzył. - Z tobą jest wszystko w porządku. Wszystko, co mówisz jest prawdą, a ja jestem głupcem, że nie pomyślałem o tym wcześniej. Wszystko, co mogę zrobić, to przysiąc ci, że nie będzie ci niczego brakować na żadnym spotkaniu towarzyskim w przyszłości, zawsze mając kogoś do obrony i tańca. Możesz temu nie wierzyć, poznawszy Thomasa, Matthew i Christophera, ale są dość popularni. Możemy sprawić, że staniesz się znana.
- Naprawdę? - powiedziała. - Thomas, Matthew i Christopher są popularni?
Zaśmiał się.
- Tak, i obiecam ci coś jeszcze na przyszłość. Jeżeli znowu cię urażę, to ja będę miał na sobie koszmarną suknię na następnym ważnym spotkaniu towarzyskim."
James spojrzał na nią. Więc to tak byłoby być wyższą od Jamesa, pomyślała. Nie przeszkadzało jej to. Miał spokojny wyraz twarzy, nawet nieczytelny. Nie patrzył na nią nieprzyjaźnie, ale było to spojrzenie całkowicie zamknięte, nie wpuszczające nikogo do środka. Było to spojrzenie, które widziała już wcześniej na twarzy Jamesa: nazywała je w myślach Maską.
Uniosła brew.
- Nie zamierzasz przeprosić?
Może bycie od niego wyższym wcale nie było lepsze, pomyślała. Kiedy spojrzał do góry, na nią, musiał to zrobić przez swoje rzęsy, które były gęste i czarne jak jak jedwabne frędzle w szalu.
- Próbuję znaleźć najlepszy sposób na zrobienie tego. To, co zrobiłem - zostawienie cię na parkiecie - było niewybaczalne. Staram się znaleźć powód, dla którego mogłabyś mi wybaczyć, ponieważ jeśli byś tego nie zrobiła, złamałoby mi to serce.
Odchrząknęła.
- To przyzwoity początek.
Uśmiechnął się lekko, ale szczerze.
- Zawsze miałaś wyrozumiałe serce, Daisy.
- O nie, żadnego "Daisy" - powiedziała. - Czy spędziłeś chociaż chwilę, by zastanowić się jak to jest być dziewczyną w takiej sytuacji? Dziewczyna nie może poprosić mężczyzny do tańca; jest na łasce przeciwnej płci. Nawet nie może odmówić tańca, jeżeli jest o niego poproszona. Zostanie opuszczoną przez chłopaka podczas tańca jest upokarzające. A jeżeli stanie się to w dzień, w który ma na sobie naprawdę koszmarną suknię, nawet bardziej. Wszyscy będą się zastanawiać, co jest ze mną nie tak.
Jego oczy rozszerzyły się szeroko.
- Nie tak z tobą? - Powtórzył. - Z tobą jest wszystko w porządku. Wszystko, co mówisz jest prawdą, a ja jestem głupcem, że nie pomyślałem o tym wcześniej. Wszystko, co mogę zrobić, to przysiąc ci, że nie będzie ci niczego brakować na żadnym spotkaniu towarzyskim w przyszłości, zawsze mając kogoś do obrony i tańca. Możesz temu nie wierzyć, poznawszy Thomasa, Matthew i Christophera, ale są dość popularni. Możemy sprawić, że staniesz się znana.
- Naprawdę? - powiedziała. - Thomas, Matthew i Christopher są popularni?
Zaśmiał się.
- Tak, i obiecam ci coś jeszcze na przyszłość. Jeżeli znowu cię urażę, to ja będę miał na sobie koszmarną suknię na następnym ważnym spotkaniu towarzyskim."
poniedziałek, 4 listopada 2019
Wydanie specjalne "Chain of Gold"
Premiera "Chain of Gold" coraz bliżej, zostało 120 dni, więc pojawia się też coraz więcej informacji o tym jak będą wyglądać wydania tej książki.
Cassandra opublikowała wieści na temat "Collector's First Edition". Każde anglojęzyczne pierwsze wydanie "Chain of Gold" będzie "Collector's First Edition". Oznacza to, że jeżeli zakupimy tę książkę w wersji angielskiej (a najlepiej zamówimy przed premierą, żeby mieć pewność, że to pierwsze wydanie) w twardej oprawie dostaniemy właśnie specjalne wydanie. Zawarte w nim będą: duży rysunek wszystkich bohaterów oraz wcześniej niepublikowane w całości opowiadanie o ślubie oraz nocy poślubnej Tessy i Willa "Fairytale of London".
Jeżeli ktoś ma taki zamiar to można ją zamówić przez wiele stron, ja ostatnio poznałam stronę bookdepository, gdzie dostawa do Polski jest za darmo, co bardzo mnie ucieszyło, bo gdy kupowałam książkę przez niemiecki Amazon musiałam dodatkowo zapłacić 7 euro za przesyłkę.
Czy możemy liczyć na pojawienie się któregoś z tych bonusów w polskim tłumaczeniu? Możliwe! Kilka dni temu Cassandra na swoim profilu na Twitterze wstawiła zdjęcie dziewczyny jadącej pkp, trzymającej w ręku "Cienie z Nocnego Targu." Okazało się, że mama Cassie była w Polsce i jechała w przedziale z tą dziewczyną i zapytała ją czy może zrobić jej zdjęcie i wysłać swojej córce, czyli właśnie samej autorce. Cassandra była bardzo szczęśliwa, widząc to zdjęcie. W komentarzach pod jej wpisem, jedna dziewczyna zapytała, czy "Fairytale of London" będzie można przeczytać także w wersji polskiej książki. Cassandra powiedziała, że to możliwe.
Źródła: Tumblr/Instagram oraz Twitter Cassandry
Cassandra opublikowała wieści na temat "Collector's First Edition". Każde anglojęzyczne pierwsze wydanie "Chain of Gold" będzie "Collector's First Edition". Oznacza to, że jeżeli zakupimy tę książkę w wersji angielskiej (a najlepiej zamówimy przed premierą, żeby mieć pewność, że to pierwsze wydanie) w twardej oprawie dostaniemy właśnie specjalne wydanie. Zawarte w nim będą: duży rysunek wszystkich bohaterów oraz wcześniej niepublikowane w całości opowiadanie o ślubie oraz nocy poślubnej Tessy i Willa "Fairytale of London".
Jeżeli ktoś ma taki zamiar to można ją zamówić przez wiele stron, ja ostatnio poznałam stronę bookdepository, gdzie dostawa do Polski jest za darmo, co bardzo mnie ucieszyło, bo gdy kupowałam książkę przez niemiecki Amazon musiałam dodatkowo zapłacić 7 euro za przesyłkę.
Czy możemy liczyć na pojawienie się któregoś z tych bonusów w polskim tłumaczeniu? Możliwe! Kilka dni temu Cassandra na swoim profilu na Twitterze wstawiła zdjęcie dziewczyny jadącej pkp, trzymającej w ręku "Cienie z Nocnego Targu." Okazało się, że mama Cassie była w Polsce i jechała w przedziale z tą dziewczyną i zapytała ją czy może zrobić jej zdjęcie i wysłać swojej córce, czyli właśnie samej autorce. Cassandra była bardzo szczęśliwa, widząc to zdjęcie. W komentarzach pod jej wpisem, jedna dziewczyna zapytała, czy "Fairytale of London" będzie można przeczytać także w wersji polskiej książki. Cassandra powiedziała, że to możliwe.
Źródła: Tumblr/Instagram oraz Twitter Cassandry
czwartek, 31 października 2019
Najpiękniejsze portrety bohaterów TSC jakie kiedykolwiek widziałam! - część 2
Charlie Bowater tworzy takie prace, że serio nie mogę w to uwierzyć. Pokazałam Wam już Cordelię, Matthew i Jamesa. Od tego czasu pojawiły się jeszcze dwa portrety: Anny i Thomasa Lightwood.
W jednym z maili od Cassandry dowiadujemy się, że The Hell Ruelle to trzymany w sekrecie klub Podziemnych. Pasuje mi to do Anny haha
Thomas mógłby mnie zmiażdżyć gołymi rękoma.... Widzicie jego tatuaż?
Źródło: Newsletter Cassandry
Próbuję się ogarnąć i wrócić tutaj na stałę
Wiem, że ostatnio prawie w ogóle mnie tu nie było, a ostatni post pojawił się w lipcu. Nie wiem, czy ktoś w ogóle tutaj jeszcze zagląda, albo ma taki zamiar, ale chciałam się trochę wytłumaczyć? z mojego zachowania.
Nie chcę tutaj brzmieć jakbym próbowała sobie robić wymówki, czy coś takiego. Od razu zaznaczam, że brakowało mi pisania tutaj. I to bardzo. Więc dlaczego nie pisałam? Ostatni rok to był mój pierwszy rok na studiach. Zanim poszłam na studia, okres od listopada 2017 roku był naprawdę okropnym okresem w moim życiu, bardzo stresującym, zaczęłam strasznie się wyniszczać psychicznie. Poprawiło mi się trochę po maturach, no bo wiadomo odszedł ten stres, wakacje itd. Potem rekrutacje, wyniki z matur - dołowanie się nimi, bo oczywiście nie poszło tak jak chciałam. Na jakieś studia w końcu się dostałam i naprawdę bardzo się cieszyłam. Dodatkowo wyjazd, by zamieszkać w innym województwie... wiele osób bardzo się tym stresowało, a ja wręcz przeciwnie, dopiero co mój najlepszy przyjaciel, którego znałam od 3 roku życia zerwał ze mną całkowicie kontakt, bo znalazł sobie dziewczynę i czułam, że potrzebuję odetchnąć. Wydawało mi się, że moje samopoczucie, czy akceptacja samej siebie też mogą się zmienić na lepsze, gdy zmienię otoczenie. Same pozytywy.
A tu nie. Na początku było ok. Poznałam nowych ludzi, miałam nadzieje na nowe przyjaźnie, starałam się nie zamykać w sobie. A tu bum! Ludzie których poznałam stwierdzili, że jednak najlepszym kompanem nie jestem i przestali ze mną spędzać czas, po zajęciach nie pisałam/kontaktowałam się z nikim z roku, bo nikt nie czuł potrzeby w ogóle odpisywać mi, gdy napisałam, więc w końcu przestałam się starać. Serio moje kontakty ograniczały się do moich rodziców i znajomych z liceum/gimnazjum. Odkryłam, że kierunek studiów, który wybrałam to chyba nie moja bajka. Zorientowałam się, że w mojej głowie jest o wiele gorzej niż było w okresie licealnym. I wtedy przestałam pisać na blogu. Gdzieś się zgubiłam po drodze, z jednej strony chciałam tutaj pisać, a z drugiej nie sprawiało mi to przyjemności, czułam, że się narzucam, że wszystko tutaj robię beznadziejnie.
I wiecie co? Dalej tak myślę. Dalej jest ze mną źle. Tylko, że zamknęłam się na wszystko co lubiłam robić i teraz już nie wiem, co lubię. Stwierdziłam, że żeby zbliżyć się do chociaż minimalnie lepszego samopoczucia, czy chwili wytchnienia od moich okropnych myśli, powinnam wrócić do tego co lubiłam. A tak bardzo lubiłam pisać tutaj. Więc tak, wracam, będę regularnie wstawiać posty, próbować ogarnąć to wszystko i samą siebie. I nawet jeżeli mi się nie poprawi to nie zostawię Was znowu. Naprawdę przepraszam i to wszystko to nie jakaś próba wybielenia się, tylko pewna próba wytłumaczenia, chociaż w pewnym stopniu. Mam nadzieję, że dacie mi szansę.
Nie chcę tutaj brzmieć jakbym próbowała sobie robić wymówki, czy coś takiego. Od razu zaznaczam, że brakowało mi pisania tutaj. I to bardzo. Więc dlaczego nie pisałam? Ostatni rok to był mój pierwszy rok na studiach. Zanim poszłam na studia, okres od listopada 2017 roku był naprawdę okropnym okresem w moim życiu, bardzo stresującym, zaczęłam strasznie się wyniszczać psychicznie. Poprawiło mi się trochę po maturach, no bo wiadomo odszedł ten stres, wakacje itd. Potem rekrutacje, wyniki z matur - dołowanie się nimi, bo oczywiście nie poszło tak jak chciałam. Na jakieś studia w końcu się dostałam i naprawdę bardzo się cieszyłam. Dodatkowo wyjazd, by zamieszkać w innym województwie... wiele osób bardzo się tym stresowało, a ja wręcz przeciwnie, dopiero co mój najlepszy przyjaciel, którego znałam od 3 roku życia zerwał ze mną całkowicie kontakt, bo znalazł sobie dziewczynę i czułam, że potrzebuję odetchnąć. Wydawało mi się, że moje samopoczucie, czy akceptacja samej siebie też mogą się zmienić na lepsze, gdy zmienię otoczenie. Same pozytywy.
A tu nie. Na początku było ok. Poznałam nowych ludzi, miałam nadzieje na nowe przyjaźnie, starałam się nie zamykać w sobie. A tu bum! Ludzie których poznałam stwierdzili, że jednak najlepszym kompanem nie jestem i przestali ze mną spędzać czas, po zajęciach nie pisałam/kontaktowałam się z nikim z roku, bo nikt nie czuł potrzeby w ogóle odpisywać mi, gdy napisałam, więc w końcu przestałam się starać. Serio moje kontakty ograniczały się do moich rodziców i znajomych z liceum/gimnazjum. Odkryłam, że kierunek studiów, który wybrałam to chyba nie moja bajka. Zorientowałam się, że w mojej głowie jest o wiele gorzej niż było w okresie licealnym. I wtedy przestałam pisać na blogu. Gdzieś się zgubiłam po drodze, z jednej strony chciałam tutaj pisać, a z drugiej nie sprawiało mi to przyjemności, czułam, że się narzucam, że wszystko tutaj robię beznadziejnie.
I wiecie co? Dalej tak myślę. Dalej jest ze mną źle. Tylko, że zamknęłam się na wszystko co lubiłam robić i teraz już nie wiem, co lubię. Stwierdziłam, że żeby zbliżyć się do chociaż minimalnie lepszego samopoczucia, czy chwili wytchnienia od moich okropnych myśli, powinnam wrócić do tego co lubiłam. A tak bardzo lubiłam pisać tutaj. Więc tak, wracam, będę regularnie wstawiać posty, próbować ogarnąć to wszystko i samą siebie. I nawet jeżeli mi się nie poprawi to nie zostawię Was znowu. Naprawdę przepraszam i to wszystko to nie jakaś próba wybielenia się, tylko pewna próba wytłumaczenia, chociaż w pewnym stopniu. Mam nadzieję, że dacie mi szansę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




